piątek, 17 marca 2017

Pyszny deser z chia i sokiem Hortex

Mam dziś dla Was prosty przepis na pyszny i zdrowy deser. Trzeba na niego troszkę poczekać, bo jest to deser z nasionami chia. A nasionka dość długo wsiąkają płyn. Jednak naprawdę warto zrobić sobie taka przyjemność od czasu do czasu.
Ja dodaję nasiona chia do różnych smoothie (zarówno owocowych jak i warzywnych) i takich deserów. Chia wpływa bardzo korzystnie na Nasze zdrowie.
Do tego przepisu zdecydowałam się użyć soku Hortex z dużą zawartością miąższu owoców, a mianowicie Sok 100% tłoczony prosto z jabłek z mango. Jego smak jest zrównoważony, czuć słodycz jabłek i lekką kwasowość mango.
W moim przepisie użyłam małych słoiczków, a Wy możecie użyć szklanek lub innego ozdobnego szkła.

4 łyżeczki nasion chia
Sok 100 % tłoczony prosto z jabłek z mango Hortex
4 łyżki sera białego mielonego
banan
maliny
puder z mango
borówki amerykańskie
oczyszczone skórki z cytryny bez albedo, płatki migdałów do dekoracji

Do słoiczków wsypuję po 2 łyżeczki chia i zalewam do połowy sokiem Hortex 100 % tłoczonym prosto z jabłek z mango. Małą łyżeczką powoli mieszam aby nasionka połączyły się z sokiem i odstawiam do lodówki na 2-3 godziny.
W tym czasie kawałek banana zgniatam widelcem dodaję 2 łyżki sera białego i dokładnie razem jeszcze chwilkę zgniatam. Dla lepszego efektu można przetrzeć przez sito. Tak samo postępuje z resztą sera, ale zamiast bananów dodaję 5 malin.
Po 2-3 godzinach wyjmuję słoiczki z lodówki i nakładam powoli owocowe serki na "kisiel z chia".  Serek posypuję pudrem z mango. Dekoruję borówkami, skórką z cytryny i płatkami migdałów. Tak schłodzony deser można jeść od razu.






Mój dzień z Hortex

środa, 15 marca 2017

Potrójnie czekoladowe brownie z czarnej fasoli

O brownie z czarnej fasoli dużo słyszałam, miałam wiele wątpliwości i dziś szczerze mogę przyznać, że za długo się wahałam. Trzeba było je zrobić od razu, bez wahania. Brownie jest słodkie i w ogóle nie czuć fasoli!
Dodatkowo zrobiłam je w potrójnie czekoladowej wersji. Użyłam kakao i kropelek gorzkiej czekolady do środka oraz polewy z czekolady.
Mamy tu czekoladową bombę, ale jakże pyszną! Na takie ciastko można sobie pozwolić. Przecież nie robimy go na co dzień.
Jakiś czas temu piekłam brownie z kaszy jaglanej, zajrzyjcie koniecznie!
Teraz przejdźmy do właściwego przepisu. 

Polewa czekoladowa:
100 g gorzkiej czekolady
30 ml śmietanki 30 %

W rondelku o grubym dnie rozpuszczam czekoladę wraz ze śmietanką. Podgrzewam do momentu aż czekolada się rozpuści. Od razu polewam nią przestudzone brownie.

Brownie:

440 g ugotowanej czarnej drobnej fasoli
100 g suszonych daktyli bez pestek
100 ml wrzącej wody
75 ml oleju rzepakowego
8 łyżek mielonego lnu
8 łyżek kakao
100 ml melasy trzcinowej
100 g cukru trzcinowego
50 g kropelek gorzkiej czekolady (lub drobno posiekana gorzka czekolada)
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia (jeśli dodacie proszek dla bezglutenowców, będzie to wersja bezglutenowa)
2 płaskie łyżeczki sody
łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 płaskiej łyżeczki soli

Daktyle zalewam 100 ml wrzątku i odstawiam na 15 minut. PO tym czasie daktyle odsączam, a wody nie odlewam. Fasolę i daktyle miksuje wraz z wodą, po czym dodaję melasę i dalej blenduję na gładką masę. Ten etap blendowania robiłam w blenderze stojącym z umieszczonym w środku nożem. Teraz przekładam masą do dużej miski i za pomocą końcówki do blendowania miksuję dalej dodając olej rzepakowy. Kiedy masa będzie już gładka, bez widocznych grudek odstawiam blender.
Następnie dodaję kakao, sól, sodę , proszek do pieczenia, cukier trzcinowy oraz mielony len. Całość dokładnie mieszam aby wszystko razem się połączyło. Masa ma być zwarta i gęsta. Na koniec dodaję kropelki czekoladowe, dokładnie mieszając je z masą.

Piekarnik nastawiam na 170o góra-dół bez termoobiegu. Brownie piekę 40 minut do suchego patyczka. Gdy ciasto przestygnie dekoruję je polewę czekoladową.







wtorek, 14 marca 2017

Chilli con carne

Dzisiaj bliżej zapoznam Was z kuchnia amerykańską. Ta potrawa to swego rodzaju uliczne jedzenie, tzw. street food. Głównymi jej składnikami jest mielone mięso (zwykle wołowina), papryka, czosnek, cebula i pomidory. Często dodaje się też fasolę i kukurydzę, co znajdziecie w moim przepisie. A przyprawia się kminem rzymskim i pieprzem.
Chilli con carne można podawać z chlebem, ryżem lub tortillą.
W moim przepisie użyłam wieprzowiny oraz suszonego chilli.

600 g zmielonego mięsa wieprzowego
400 g ugotowanej czarnej drobnej fasoli
2 średnie cebule
5 ząbków czosnku
2 puszki krojonych pomidorów
1 puszka kukurydzy
mały słoik koncentratu
płaska łyżeczka kminu rzymskiego
suszone mielone chilli (do smaku)
sól morska
pieprz

Obrane cebule kroje w piórka, czosnek w cienkie plasterki. Na rozgrzanym oleju  przesmażam cebule, gdy się zeszkli dodaję czosnek i razem chwilkę przesmażam.
Następnie dodaję zmielone mięso i mieszam wszystko razem. Przyprawiam wstępnie odrobiną soli (aby mięso puściło soki), od czasu do czasu mieszam aby nie porobiły się grudy mięsa.
Gdy mięso jest podsmażone dodaję pomidory (każdą puszkę napełniam wodą i dodaję do potrawy - w ten sposób płucze puszkę i zyskuję dodatkowy posmak pomidorów), koncentrat oraz dodaję przyprawy, po czym mieszam całość. Przykrywam garnek pokrywką i duszę wszystko 20 minut.
Po tym czasie dodaję fasolę oraz kukurydzę. Duszę jeszcze całość 10 minut. Potrawa ma mieć zdecydowany, ostry posmak.
Podaję gorące chilli con carne w miseczkach.






poniedziałek, 13 marca 2017

Klub kolacyjny Barilla

No i w końcu, Kraków! Tak, zaczęło się. Event kulinarny dla blogerów opatrzony warsztatami fotograficznymi, a zwieńczony nie zapomnianą kolacją. Ale po kolei... Przypadek czy przeznaczenie? Śmiem twierdzić, że to drugie. Jednak jak wszystkim wiadomo przeznaczeniu trzeba pomagać i tu podziękowania dla Ulli.
No i spotkałam tyle sympatycznych osób, przegadaliśmy litry wina ;)
Pan sommelier zadbał o pełne kieliszki w każdej chwili. Niestety gdyby mnie ktoś zapytał co piłam, to pamiętam, że było czerwone i chillijśkie. O piwie wiem trochę więcej, ale to inna historia...



Kolacja odbywała się w centrum Krakowa, w starej lecz odnowionej kamiennicy Stradom15. Niesamowite wnętrze, surowe, jednak przygotowane na Nasz przyjazd w nieco kameralnym stylu. Piękne czerwone tulipany, doniczki z ziołami i te zapachy.

Przechodząc dalej mogliśmy zapoznać się z ofertą Barilli - organizatorem tego wspaniałego wieczoru, ale także spróbować niesamowitych przystawek przygotowanych przez Miłosza, szefa kuchni Fiorentina.
Był tatar z tuńczyka z pianką z czerwonych pomarańczy, ośmiornica z zielonym puree oraz czipsy z topinambura z kremem. Smaki i aromaty czuje do dziś, szczególnie do gustu przypadł mi tatar.







W między czasie Piotrek zdradzał Nam tajniki dobrej fotografii kulinarnej. Podpowiadał, pokazywał, aż przyszło Nam w praktyce zrobić zdjęcia z profesjonalną lampą. Większość z Nas oniemiała z zachwytu, a niektórzy (w tym ja) poznawali swój sprzęt haha!
No ale dobra, poznałam kilka tricków to będę wykorzystywać. No i jestem nieco zmobilizowana do bliższego zapoznania się z moim Nikonem ;)
W między czasie padła lampa i mieliśmy mały problem z oświetleniem.
Ohh możecie zobaczyć jaka pilna ze mnie uczennica ;)




Mieliśmy tez kilka modeli na naszych warsztatach fotograficznych.
Poznajcie tagiatelle z ogonami wołowymi oraz farfalle z owocami morza.





I przyszedł czas na kolację, bo już wszystkim w brzuszkach burczy. Warto było czekać, apetyt się zaostrzył. Wszyscy bardzo szybko pochłonęli krem z kasztanów z pancettą, chipsem ze szpinaku i pudrem z boczku.

Na danie główne wjechał makaron rigatoni z sosem z pieczonych pomidorów i burattą (rodzaj mozzarelli). Przepyszny sos, a burrata to kulinarny orgazm! Pewnie nie dostąpię już zaszczytu zjedzenia tego sera, ale moje kubki smakowe zapamiętają go na długo. Idealnie sprężysty,a w środku miękki. Niebo w gębie!



I deser, po prostu eksplozja smaków! Czekolada, jagody, borowiki- tak! Chipsy z borowika, puder z malin i mięta. Jak wtedy byłam w niebie, to jedząc ten deser gdzie byłam? Rozpłynęłam się w zachwycie.



Nasza skromna lecz nieco zwariowana grupa blogerów:


Nikt nie wyszedł z pustymi rękoma Barilla, reprezentowana przez Kasię, Zosię i Ewę.


sobota, 11 marca 2017

Naleśniki z serem i owocami z syropu

Naszło mnie by zrobić naleśniki, ale nie znowu takie zwyczajne. Wpadłam na pomysł aby poddusić owoce w syropie cukrowym, a same naleśniki poprzekładać słodkim serem. Całość wyszła słodka, a zarazem lekko kwaśna, dzięki pomarańczy.

Owoce z syropu:

100 ml wody
200 g cukru
pomarańcza
jabłko

Wlewamy wodę do rondelka, dodajemy cukier i zagotowujemy tak aby powstał gęsty syrop. Oczyszczoną i wyszorowaną pomarańczę kroimy w cienkie plasterki, tak samo kroimy jabłko (nie wykrawamy gniazda nasiennego). Owoce wkładamy do syropu i dusimy około 10-15 minut.

Ciasto naleśnikowe:

300 g mąki pszennej
szklanka mleka
woda lekko gazowana (tyle ile zabierze)
1-2 jajka (zależnie od wielkości)
2 łyżki cukru
łyżeczka ekstraktu waniliowego
łyżka oleju
szczypta soli

Wszystkie mokre składniki razem wymieszać i powoli dodawać mąkę. Ja ciasto robię w robocie kuchennym, dzięki czemu mam pewność że nie powstaną żadne grudki. Wodą reguluję gęstość ciasta, które ma mieć płynną ale nie rzadką konsystencję. Naleśniki smażymy na rozgrzanej patelni bez użycia oleju (jest już w cieście).

Ser do przekładania:

250 g sera sernikowego
2 łyżki cukru z prawdziwa wanilią
1 łyżka cukru pudru

Składniki wymieszać ze sobą. Masą serowa przekładamy naleśniki.

Przełożone naleśniki składamy na pół, potem jeszcze raz na pół. Podajemy z owocami z syropu. Można polać sosem czekoladowym lub z miętą. Będzie smakować równie smacznie.




poniedziałek, 6 marca 2017

Pasta śledziowa

Będę  monotonna, znowu śledzie i znów ogórek kiszony. A to dlatego, że to połączenie się sprawdza i jest smaczne. A jak wiadomo w piątek rybka, więc śledzik w sam raz!
Tym razem chciałam się z Wami podzielić przepisem na pyszną pastę kanapkową.

Możecie ja zrobić z tych pysznych śledzi w wiejskim oleju 550 g SEKO, a smak Was zaskoczy! Do zrobienia tej pasty są idealne, ne potrzeba żadnych skomplikowanych urządzeń. Zrobicie ją w 5 minut. Naprawdę polecam!

2-3 płaty śledziowe
średni ogórek kiszony
mała czerwona cebulka
2 płaty anchoise
biały pieprz

Ogórka, cebulkę i anchoise kroimy w bardzo drobną kosteczkę. Trochę czerwonej cebulki zostawiamy do posypania kanapeczek. Można też posypać szczypiorkiem lub zieloną cebulką. Śledzia kroimy w drobną kostkę, a następnie widelcem rozdrabniamy w miseczce. Po czym dodajemy wszystkie składniki i pieprzymy. Pasty nie solimy! Zarówno śledzie jak i anchoise dadzą paście wystarczającą słoność.
W innej wariacji można dodać trochę startego świeżego chrzanu albo ostrej rosyjskiej musztardy.

Tak przygotowaną pastę najlepiej podawać na wczesniej przygotowanych grzankach lub opiekanych tostach.






niedziela, 5 marca 2017

Paluch ze śledziem i musztardą

W Naszym domu bardzo lubiane są śledzie. Każdy z Nas najchętniej je zjada z pieczywem, a więcej dodatków to już wedle uznania. Jest to prosty sposób na smaczną postna kolację lub spełnienie swojej zachcianki.
Spróbujcie śledzi z musztardą Dijon, francuską albo z konfiturą z czerwonej cebuli. To jest naprawdę pyszne!
A w zestawieniu ze śledzikami na okrągło z kolorowym pieprzem SEKO to już pełnia szczęścia! Gwarantuję, że zaspokoją każdy głód :)

pół opakowanie śledzika na okrągło solonego z kolorowym pieprzem 200 g
bułka paluch wieloziarnisty
czerwona cebula
ogórek kiszony
mieszanka sałaty z radiccio
musztarda francuska

Czerwoną cebulę kroję w piórka, ogórka w plasterki. Palucha przekrawam na pół, każdą z kromek smaruję musztardą francuską. Na dolnej połowie układam sałatę, ogórka oraz śledzika, a na nim cebulę. Przykrywam górną częścią bułki i gotowe!