sobota, 6 października 2018

Pasztet grzybowy z cieciorką

Dziś sezonowo, skupiam się na grzybach. Borowiki, zwane prawdziwkami, dostałam w dobrej cenie. Większość ususzyłam na zimę. Już nie mogę doczekać się uszek!
Inspirując się w książkach i gazetach, stwierdziłam - tak, zrobię go! Ten pasztet do mnie przemawia i musi być pyszny.
W przepisie wymieszałam grzyby leśne z pieczarkami, ale równie smacznie będzie z samych leśnych grzybów.
Taki pasztet robi się szybko, bez pieczenia. Tylko nie jedz go na noc, bo grzyby są ciężko strawne.


200 g leśnych grzybów np. borowiki
300 g pieczarek
100 g cieciorki moczonej przez noc
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
2 liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
sól morska
pieprz
2 łyżki masła
4 łyżki oleju rzepakowego
2 czubate łyżki bułki tartej
700 ml wody

Cebulę pokrój w średnia kostkę, czosnek w plasterki. Borowiki pokrój na mniejsze kawałki, pieczarki zostaw w całości. W garnku rozgrzej 3 łyżki oleju rzepakowego i wrzuć cebulę, liść laurowy i ziele angielskie. Przesmaż aż cebula się zeszkli, dodaj czosnek i smaż razem 2 minuty. Teraz dodaj grzyby. Przesmaż razem, aż puszczą soki. Do podduszonych grzybów dodaj cieciorkę wraz z wodą w której się moczyła. Duś wszystko razem do momentu gdy cieciorka będzie miękka. Wstępnie dopraw sola i pieprzem. Podlewaj wodą i  mieszaj od czasu do czasu. Gdy cieciorka będzie miękka, a woda w większości wyparuje zdejmij z ognia i zmiksuj wszystko na gładką masę.
Na patelni rozgrzej masło i 1 łyżkę oleju rzepakowego. Usmaż bułkę na złoto, ma być chrupiąca. Jeszcze gorącą dodaj do pasztetu i dokładnie wymieszaj. Przełóż do miski lub pojemnika i wstaw na kilka godzin do lodówki. Bułka go zwiąże.
Tak przygotowany pasztet jest gotowy do zjedzenia. Idealnie smakuje na grzance.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/pasztet-grzybowy-z-cieciorka.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/pasztet-grzybowy-z-cieciorka.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/pasztet-grzybowy-z-cieciorka.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/pasztet-grzybowy-z-cieciorka.html

piątek, 5 października 2018

Chipsy z kolorowych buraków

Jakiś czas temu w ofercie sklepowej pojawiły się chipsy z warzyw. Mają zbyt intensywne kolory jakby ktoś dodawał do nich barwnika. A reklamują jako naturalne, w smaku nawet dobre. Jednak wyjdźmy na przeciw sklepowym produktom i zróbmy sobie takie chipsy w domu. To naprawdę nic trudnego. Możemy dodać wcześniej przyprawy jakie lubimy, a nie zdawać się na gust producenta.
I co najważniejsze znamy pochodzenie warzyw. Zdajcie się na sprawdzone źródło.

Najlepiej suszyć warzywa w suszarce do żywności. Masz pewność, że się nie spalą. Pamiętaj, że warzywa poprzez suszenie tracą na objętości, jednak pod wpływem żucia powracają do pierwotnej postaci.

300 g białych buraków
300 g żółtych buraków
300 g buraków choggia
sól morska
rozmaryn
oliwa

Buraki upiecz w folii lub żaroodpornym naczyniu. Po przestudzeniu obierz i pokrój na cienkie plasterki.
Możesz je doprawić teraz lub wysuszyć saute.
Część zrobiłam saute, a część zamarynowałam w oliwie z dodatkiem rozmarynu i soli morskiej.
Buraki wysusz wg wskazań producenta suszarki. Ja suszyłam 4 godziny. Po tym czasie są wysuszone, ale jeszcze sprężyste.
Tak wysuszonych buraków (oczywiście odpowiedniej odmiany) można tez używać do zup.






środa, 3 października 2018

Chleb dyniowy

Sezon na dynie w pełni. Gdzie się nie obejrzysz tam dynie! Właśnie teraz zaopatruję się i przerabiam różne odmiany dyni. Najbardziej lubię jarrahdale, hokkaido, delicatę, dynię piżmową oraz sweet dumpling. Jeśli nie wiesz gdzie kupić lub potrzebujesz podpowiedzi - pod Krakowem znajduje się gospodarstwo, które w swojej ofercie ma nie zliczone odmiany dyń. Sprawdź jeDynie koniecznie.

Chleb dyniowy upiekłam na drożdżach, to taka miła odmiana od codziennego chleba pszennego. Jest wyczuwalna nutka dyni no i ten kolor. Posypałam dla efektu pestkami z dyni. Czy wiesz, że możesz zrobić je samemu? Ale o tym w innym poście.
Do chleba użyłam puree z pieczonej dyni (możesz pominąć rozmaryn przy pieczeniu), ale równie dobrze możesz użyć zwyczajnego puree przygotowywanego na gazie. Jest ono bardziej wodniste, więc uważaj z dodawaniem płynów do ciasta.


500 g mąki pszennej typ 500-550
1 płaska łyżka drożdży suchych
1 łyżeczka soli
1 łyżka cukru
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki wody + ile zabierze
5 czubatych łyżek dyniowego puree
pestki dyni do posypania

Mleko wraz z wodą podgrzej aby było ciepłe (nie gorące!). Do misy robota włóż wszystkie składniki sypkie, wymieszaj dodaj płyny oraz puree z dyni. Wyrabiaj do momentu powstania kuli, ciasto powinno odchodzić od ścianek. Dodaj więcej mąki jesli ciasto jest za bardzo wilgotne lub wody jeżeli za suche.
Tak wyrobione ciasto odstaw na 2-3 godziny do wyrośnięcia.
Piekarnik nastaw na 180o góra-dół. Po tym czasie przełóż do formy nasmarowanej tłuszczem, a na wierzch posyp pestkami dyni. Będą się lepiej trzymać jeśli ciasto z wierzchu posmarujesz lekko wodą i wtedy posypiesz pestkami.
Piecz w nagrzanym piekarniku 50-60 minut do suchego patyczka.






poniedziałek, 1 października 2018

Frytki z cukinii

Cukinia to bardzo wdzięczne warzywo. Doceniam ją za to, że można tak wiele z niej zrobić. W dzieciństwie Babcia dusiła ja z pomidorami i cebulką. Dziś ta potrawa ewoluowała i nazywają ją leczo, z tym że zawiera dużo więcej warzyw. Bardzo często też dodaje się kiełbasę.
Z cukinii piecze się ciasta, pasztety, robi się dżemy, nadziewa się mięsem, a także robi się wegetariański makaron spaghetti za pomocą specjalnej obieraczki. Kwiaty cukinii są jadalne, rozróżnia się męskie (sam kwiat) i żeńskie (kwiat z młodym owocem cukinii). W zależności od odmiany może być ciemnozielona, pasiasta lub żółta.
Cukinia im młodsza tym smaczniejsza, nawet skórka jest jadalna i nie trzeba warzywa obierać.

Dziś chce Ci pokazać jak zrobić chrupiące i smaczne frytki z cukinii bez grama tłuszczu.


1 średnia cukinia
2 jajka
4 łyżki mleka
1/2 szklanki mąki

Panierka:
3 łyżki bułki tartej
3 łyżki panko
2 łyżki płatków drożdżowych
2 łyżki startego grana padano
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu

Piekarnik rozgrzej do 200o góra-dół.
Cukinię umyj, obierz, wydrąż środek i pokrój na kawałki wielkości 6 cm. Powinny być tej samej wielkości.
Wszystkie składniki panierki wymieszaj dokładnie razem.
Jajka roztrzep wraz z mlekiem.
Kawałki cukinii obtocz w mące, zamocz w jajku i obtocz w panierce - dobrze ja dociskając.
Frytki układaj na blasze. Piecz około 10 minut, aż się zezłocą. Będą chrupiące i złociste na zewnątrz,a w środku idealnie miękkie.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/frytki-z-cukinii.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/frytki-z-cukinii.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/frytki-z-cukinii.html
https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/10/frytki-z-cukinii.html

wtorek, 25 września 2018

Bakłażany po chińsku

Bakłażan, oberżyna, gruszka miłości, jajko krzewiaste, bakman, botaniczna nazwa tego warzywa to psianka podłużna. Pyszne warzywo, które po obróbce termicznej staje się soczyste. Teraz gdy kuchnia ewoluuje, możemy napotkać coraz więcej gatunków i odmian warzyw. Tak samo jest z bakłażanami. W Polsce najbardziej popularne są te w kształcie gruszki, ale powoli napływa do Nas fala różnych odmian. Możemy już spotkać białe, pasiaste, mini bakłażany w kształcie jabłka, a także coraz częściej bakłażany tajskie (zwane czasem chińskimi). W sklepach pojawiają się fioletowe, ale są też zielone. Ja zamawiam od JEdynie, gospodarstwa pod Krakowem, które słynie z róznych odmian dyń. Mają też szeroki wybór warzyw, w zależności od sezonu.





Tajskie bakłażany są długie jak fasolka szparagowa, tyle że nieco grubsze. Obróbka jest podobna. Wszystkie bakłażany uwielbiają olej i wsiąkają go jak gąbka. Żeby temu zapobiec przed obróbką cieplną należy pokroić, ułożyć na sicie i posolić. Taki zabieg sprawi też to, że bakłażany pozbędą się goryczki. Taki mały kulinarny trik, a dla smaku istotny.

Bakłażany po chińsku

500 g bakłażanów tajskich
pół cebuli czosnkowej
2 ząbki czosnku
1 łyżka sosu ostrygowego
2 łyżki sosu sojowego ciemnego
3 krople schiracchy
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżeczka miodu
1 łyżka oleju  sezamowego
1 czubata łyżka oleju kokosowego
2 łyżki orzeszków ziemnych
szczypior czosnkowy

Bakłażany umyj, nie obieraj. Pokrój na ćwiartki - kawałki około 5-6 cm. Przełóż na sito i obsyp solą, wymieszaj i pozostaw na sicie na około godzinę, aż warzywa puszczą sok. 
Cebulę i czosnek drobno posiekaj, przełóż do małej miseczki i dodaj resztę składników, oprócz oleju kokosowego. Dokładnie wszystko wymieszaj i odstaw. 

W woku lub głębokiej patelni rozgrzej olej kokosowy, a następnie dodaj bakłażany. Wrzuć je szybko, uważaj będą pryskać! Kiedy już trochę "się uspokoi" na patelni, wymieszaj warzywa i smaż je jeszcze 5 minut. Wymieszaj jeszcze raz i dodaj przygotowany wcześniej sos. Teraz wymieszaj ponownie aby bakłażany dokładnie pokryły się sosem i duś kolejne 5 minut.

Orzeszki ziemne posiekaj, a szczypior pokrój na 1,5 cm kawałki.

Gotowe bakłażany przełóż na talerz, posyp orzeszkami i szczypiorkiem.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/09/bakazan-po-chinsku.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/09/bakazan-po-chinsku.html


https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/09/bakazan-po-chinsku.htmlhttps://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/09/bakazan-po-chinsku.html



poniedziałek, 24 września 2018

Foccacia

Kuchnia włoska jest tak bogata w różnorodne potrawy. Jest tak wiele odmian każdej potrawy, tak szybko kuchnia ewoluuje. Nim się obejrzysz już powstało ich kilka, a ty jeszcze tej klasycznej nie spróbowałeś.
Foccacię pokochałam od pierwszego ugryzienia. Jej klasyczną wersję z rozmarynem, sola i oliwą mogłabym jeść codziennie. Samej klasycznej foccacii jadłam co najmniej 3 różne wersje. Smakiem może niewiele się różniły. A jednak każda z nich była inna. Prostokątna i gruba, cieniutka i chrupiąca, okrągła - krojona jak pizza. Najbardziej posmakowała mi chrupiąca i cieniutka jak płótno. Postanowiłam więc podzielić się moim przepisem na pyszną foccacię, która wykonasz w domu.
Najlepiej piec ja na kamieniu, jest bardziej chrupiąca. Nie potrzebujesz wtedy papieru do pieczenia.

500 g mąki pszennej typu 500-550
7 g drożdży suchych
łyżeczka soli
łyżka cukru
3/4 szklanki mleka 3/2 %
1/2 szklanki wody
suszony rozmaryn
sól morska
oliwa extra virgine

Mleko wraz z woda podgrzej aby mieszanina była ciepła, nie gorąca. Suche składniki przełóż do misy robota i na najmniejszych obrotach wymieszaj wszystko. Teraz powoli wlewaj płynną mieszaninę i wyrabiaj ciasto na średnich obrotach. jeśli cisto będzie za suche dodaj lekko ciepłej wody, jeśli za mokre dodaj mąkę. Ciasto wyrabiaj około 7 minut, jeśli odchodzi od misy jest gotowe. Posyp całą kule ciasta mąką, włóż  z powrotem do misy i przykryj ściereczką. Odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Jak podwoi swoja objętość jest gotowe.

Nastaw piekarnik na 200 stopni góra-dół.
Wstaw blachę wraz z kamieniem, musi się nagrzać co najmniej 15 minut. Jeśli nie masz kamienia, pomiń ten krok.

Ciasto przełóż na stolnicę i lekko rozwałkuj podsypując niewielka ilością mąki. Następnie odłóż wałek i delikatnie rozciągaj ciasto na kształt swojego kamienia lub formy w której będzie foccacia pieczona.
Wyjmij kamień z piekarnika i ułóż na nim ciasto. Zrób wgłębienia pomagając sobie palcem. Pokrusz rozmaryn jeśli używasz suszonego i posyp solą morską całe ciasto. Możesz polać odrobiną oliwy po całości. Nie będzie wtedy sucha.
Włóż z powrotem kamień do piekarnika i piecz do zrumienienia się foccacii, tj. około 10 minut.
Przed podaniem olej oliwą extra virgine.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/09/foccacia.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/09/foccacia.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2018/09/foccacia.html


piątek, 3 sierpnia 2018

Krewetki z sosem malinowym, pomidorkami cherry i ananasem

Owoce morza zawsze stanowiły dla mnie wyzwanie. Wstyd się przyznać, ale długo tego wyzwania nie podejmowałam. I do był mój błąd, wielki błąd! Owoce morza są pyszne. Przyrządzenie ich, a zwłaszcza krewetek okazało się nie takie trudne. Odpowiednia marynata, szczypta cierpliwości i już sukces w zasięgu ręki.
Pierwszy raz krewetki jadłam w paelli, w nie istniejącej już restauracji El Toro w Krakowie (nad czym ubolewam!). Kolejnym razem, dosyć nie dawno przepysznie przyrządzone krewetki jadłam w nowo otwartej restauuracji Shrimp house na ul.Starowiślnej 36 w Krakowie. Przyrządzają tam krewetki na kilka sposobów m.in. szaszłyki z krewetek, makarony, zupy, kanapkę oraz nieśmiertelne krewetki w tempurze. To ważny przystanek na gastronomicznej mapie Krakowa. Nie ukrywam, że zainspirowałam się przyrządzając to danie właśnie pobytem w tej restauracji.

Sałatka z sosem malinowym

opakowanie mix sałat (możesz też zrobić swój mix)
po 8 szt pomidorków cherry czerwonych i żółtych
1/4 ananasa

Mix sałat opłucz i włóż do dużej miski. Pomidorki umyj i przekrój na pół. Ananasa pokrój na mniejsze kawałki.  Wrzuć pomidorki i ananasa do sałaty, wymieszaj.

sos malinowy:
150 g malin świeżych lub mrożonych
3 łyżki wody
2 łyżki miodu

Maliny włóż do rondelka o grubym dnie i dodaj wodę oraz miód. Gotuj do chwili aż maliny się rozpadną, zdejmij z gazu i zblenderuj jeszcze ciepłe. Odstaw i ostudź.

Marynata:
5 łyżek sosu sojowego less salt
kawałek imbiru o wielkości połowy kciuka
3 ząbki czosnku
sok z połowy cytryny
4 łyżki sosu z limonką, kolendra i chilli TaoTao
2 łyżki miodu
plus 80 g świeżego ananasa

9 szt krewetek na osobę (krewetki Vannamei)
2 łyżki oleju kokosowego

Krewetki umyj i oczyść z pancerzy wraz z ogonkami. Czosnek obierz i pokrój w cieniutki plasterki. Imbir obierz i drobno posiekaj.Wszystkie składniki marynaty oprócz ananasa mieszamy razem. Krewetki zanurz w marynacie i dobrze je wymieszaj, odstaw na dwie godziny do lodówki.
Wstaw patelnię na gaz, rozgrzej olej i układaj krewetki na patelni (uważaj na pryskający olej). Resztę marynaty przełóż do blendera kielichowego i zmiksuj wraz z ananasem na głaski sos. Krewetki smaż do czasu aż krewetki skurczą się i zmienią kolor na brzoskwiniowo-różówy, wtedy przewróć je na drugą stronę. Pod koniec kiedy już zauważysz brak sosu podlej krewetki zblenderowaną wcześniej marynata z ananasem. Poruszaj delikatnie patelnią aby sos rozszedł się po całej patelni. Gotowe!
Krewetki powinno się smażyć do 5 minut z każdej strony, w zależności od wielkości.

Przygotowaną sałatkę przełóż do mniejszej miski, polej delikatnie sosem malinowym i ułóż na niej jeszcze ciepłe krewetki.
Możesz polać sałatkę jeszcze powstałym w trakcie smażenia sosem z marynaty. Będzie jeszcze smaczniejsza.

http://swiat-na-widelcu.blogspot.com/

http://swiat-na-widelcu.blogspot.com/

http://swiat-na-widelcu.blogspot.com/