środa, 18 października 2017

Chipsy z kolorowych ziemniaków

W dzisiejszych czasach kiedy techniki kulinarne idą do przodu możemy przebierać w kolorowych warzywach i robić z nich piękne i smaczne dania.
Chipsy można zrobić ze wszystkiego, z warzyw i owoców czy mięsa. Jako dekorację dania, dodatek lub jego główny składnik.
W tym poście chciałam nieco przypomnieć tradycyjne chipsy z ziemniaków, ale żeby było kolorowo wzięłam trzy odmiany ziemniaków.

2 ziemniaki fioletowe
1 ziemniak biały Richarda
1 mały batat (ziemniak słodki)

olej rzepakowy do smażenia
sól morska

Każdego ziemniaka  dokładnie umyj i osusz. Zetrzyj na mandolinie na cieniutkie plasterki i zamocz w misce z wodą. Przed smażeniem wyjmij i strząśnij nadmiar wody.
W rondlu lub garnku rozgrzej około 300 ml oleju rzepakowego i smaż chipsy aż będą chrupkie.
Wyjmuj chipsy na głęboki talerz wyłożony ręcznikiem papierowym. Postępuj tak aż skończą Ci się plasterki ziemniaków.
Podawaj posypane sola morską, ziołami lub ulubionymi przyprawami.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/chipsy-z-kolorowych-ziemniakow.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/chipsy-z-kolorowych-ziemniakow.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/chipsy-z-kolorowych-ziemniakow.html

sobota, 14 października 2017

Leśny mech na bezie

Ciasto na szpinaku zna juz chyba każdy i każdy bloger ma go w swoim dorobku kulinarnym. Jest to ciasto bardzo popularne, spotykam się z nim nie tylko na blogach, portalach społecznościowych, ale także w cukierniach i punktach gastronomicznych. Sam biszkopt szpinakowy nie jest słodki, bardziej o smaku neutralnym, ale tez szpinak nie jest aż tak wyczuwalny. Warto to ciasto zrobić choćby z ciekawości, a potem na pewno zagości w Waszej rodzinie na stałe.
Dzisiejsza moja wariacja na temat tego ciasta to biszkopt na samych białkach, a właściwie na bezie. Zazwyczaj zostaje mi dużo białek, których nie nadążam przerabiać i je mrożę. Tak, mrożę! Jest to doskonały sposób na ich przechowywanie. No chyba, że masz zamiar zrobić makaroniki. Wtedy spokojnie mogą (muszą!) odstać 10 dni w lodówce.
Jednak dziś skupiamy się na cieście szpinakowym. To proste ciasto, które zrobisz bez użycia robota czy miksera. Choć na pewno będzie pomocny, jeśli takowy posiadasz.

Ciasto:

150 g mrożonego rozdrobnionego szpinaku
4 białka
200 g cukru pudru
2 szklanki mąki pszennej typ 550
po pół płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
3 łyżki oleju kokosowego
4 łyżki domowego ajerkoniaku

Szpinak rozmróź, ostudź i odciśnij z nadmiaru wody. Połącz z olejem kokosowym i dokładnie wymieszaj.
Z białek i cukru pudru ubij bezę. Na początku ubijaj same białka, gdy będą sztywne dodawaj cukier puder partiami. Ubijaj aż masa będzie całkowicie sztywna.
Powstałą bezę podziel na dwie części. Jedną część dodaj partiami do szpinaku dokładnie i powoli mieszając.
W misie robota połącz mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą. Dodaj masę szpinakową ciągle mieszając na niskich obrotach. Wyłącz robota, dodaj pozostałą część bezy i za pomocą szpatułki wymieszaj ze sobą obie masy.
Piekarnik nastaw na 160 o góra-dół.
Połączone ciasto przełóż do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto piecz w nagrzanym piekarniku ok. 40 minut do suchego patyczka.
Ciasto ostudź i przekrój poziomo na dwie lub trzy części.

Masa do ciasta:

250 g sera mascarpone
50 g cukru pudru
100 ml śmietanki 30%

Śmietankę ubij na sztywno, dodaj cukier puder i dalej ubijaj aż połączą się składniki. Przerwij ubijanie. Do miski przełóż mascarpone, rózgą wymieszaj ser i stopniowo dodawaj ubitą śmietankę. Mieszaj tak aby nie postały grudki. Każdy placek polej 2 łyżkami likieru i rozsmaruj (jest gęsty, wystarczy tylko tyle). Gotową masą przełóż ciasto. Zostaw trochę aby górę ciasta udekorować kremem i posypać pokruszonym biszkoptem. Udekoruj ulubionymi owocami.


https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/lesny-mech-na-bezie.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/lesny-mech-na-bezie.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/lesny-mech-na-bezie.html
https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/lesny-mech-na-bezie.html

piątek, 13 października 2017

Domowy likier jajeczny, czyli ajerkoniak

Ten post jest zarezerwowany tylko dla dorosłych. Domowy ajerkoniak, ulubiony likier naszych babć, często podawany na przyjęciach rodzinnych. Pamiętam jak dziś piłam, a właściwie sączyłam go na przyjęciu mojej koleżanki, która kończyła 18 lat. Wtedy zaczęłam go uwielbiać! Dużo się go nie da wypić, bo jest bardzo słodki. Jednak kieliszeczek jako deser lub do nasączenia cista jest idealny!

10 żółtek
250 ml czystej wódki
200 g cukru pudru
1 laska wanilii
350 ml śmietany kremówki

Do garnka nalej wodę, wstaw do niego szklana miskę tak aby nie stykała się z wodą. Wlej do miski żółtka i powoli miksuj kilka minut, a następnie dodaj partiami cukier cały czas miksując. Uważaj aby żółtka się nie ścięły, muszą się podgrzać aby w likierze nie były one surowe. Rozkrój laskę wanilii i ostrym nożykiem zeskrob ziarenka, a następnie dodaj je do masy.
Zdejmij misę z garnka i powoli dolewaj śmietanę nie przestając miksować. Postępuj tak aż dodasz całą śmietankę. Następnie dolej wódkę, używając rózgi cały czas mieszaj aż dodasz ją całą.
Odstaw do lodówki na minimum 24 godziny aby likier zgęstniał. Im dłużej stoi tym więcej nabiera mocy i jest bardziej gęsty.





wtorek, 10 października 2017

Makaron czekoladowy z sosem waniliowym i owocami

Przed Nami Światowy Dzień Makaronu 25 października, więc warto uczcić go smacznie.
Z ciekawostek warto wspomnieć, że najstarszy makaron odnaleziono w Chinach, miał cztery tysiące lat i ok. 20 cali długości. Niemniej jednak o istnieniu makaronu wiadomo też było we Włoszech w XII wieku, kiedy to udokumentowano jego istnienie jako suszonego makaronu.

Na słodką wersje tego Święta proponuję połączenie czekolady, wanilii i słodko-kwaśnych owoców. A do tego ziołowa nuta. I to wszystko na jednym talerzu, szaleństwo prawda?
W trakcie przygotowywania tego dania będzie pachnieć słodko w całej kuchni!

120 g makaronu Lubella mini świderki czekoladowe na osobę
maliny
borówki
szałwia

Sos waniliowy:
3 żółtka
40 g drobnego cukru białego
150 ml mleka 3,2%
100 ml słodkiej kremowej śmietanki 30%
1 laska wanilii
opcjonalnie: kilka listków świeżej szałwii

Żółtka wraz z cukrem należy ubić do białości, masa ma być gęsta, a cukier nie wyczuwalny pod palcem.
Mleko i śmietankę przelewamy do rondla o grubym dnie. Laskę wanilii należy przekroić na pół i nożykiem pozbyć się ziarenek, które wrzucamy do rondelka z płynnymi składnikami. Dokładamy też wydrążoną laskę wanilii. Całość należy zagotować, wyłączyć gaz oraz wyjąc laskę wanilii..
Cały czas ubijając żółtka cieniutkim strumieniem wlewamy masę mleczną.
Gdy już wszystko będzie połączone razem, masę z powrotem trzeba wlać do rondla i na małym ogniu podgrzać.
 Sos z czasem będzie gęstniał coraz bardziej, więc trzeba zwrócić uwagę aby jajka się nie ścięły i aby od spodu nie zrobiła się jajecznica. Pod koniec dodajemy pokrojone listki szałwii.

Makaron gotujemy według zaleceń producenta na opakowaniu. Podajemy jeszcze gorący polany sosem z owocami.





Sos waniliowy z ziołową nutą

Sos waniliowy to pyszne wykończenie deserów o lekko kwaskowej nucie. Idealnie nadaje się do lodów, sorbetów i owoców. Dodatki ziół mogą wzmocnić, orzeźwić jego smak. Warto poeksperymentować i znaleźć ulubioną nutę w tym opływającym wanilią sosie.
Sos jest niezwykle prosty w wykonaniu, ale trzeba mu poświęcić wiele uwagi. Inaczej zamiast sosu będzie słodka jajecznica.

3 żółtka
40 g drobnego cukru białego
150 ml mleka 3,2%
100 ml słodkiej kremowej śmietanki 30%
1 laska wanilii
opcjonalnie: kilka listków świeżej szałwii

Żółtka wraz z cukrem należy ubić do białości, masa ma być gęsta, a cukier nie wyczuwalny pod palcem.
Mleko i śmietankę przelewamy do rondla o grubym dnie. Laskę wanilii należy przekroić na pół i nożykiem pozbyć się ziarenek, które wrzucamy do rondelka z płynnymi składnikami. Dokładamy też wydrążoną laskę wanilii. Całość należy zagotować, wyłączyć gaz oraz wyjąc laskę wanilii..
Cały czas ubijając żółtka cieniutkim strumieniem wlewamy masę mleczną.
Gdy już wszystko będzie połączone razem, masę z powrotem trzeba wlać do rondla i na małym ogniu podgrzać.
 Sos z czasem będzie gęstniał coraz bardziej, więc trzeba zwrócić uwagę aby jajka się nie ścięły i aby od spodu nie zrobiła się jajecznica. Pod koniec dodajemy pokrojone listki szałwii.
Sos podajemy na gorąco lub zimno. Aby go schłodzić, a nie czekać aż sam wystygnie wystarczy włożyć naczynie z sosem w lodowatą wodę z kostkami lodu.

www.swiat-na-widelcu.blogspot.com

www.swiat-na-widelcu.blogspot.com

www.swiat-na-widelcu.blogspot.com

niedziela, 8 października 2017

Szybka sałatka z pomidorów

Kiedyś już wspominałam, ze najważniejsze jest wykorzystywanie sezonowych produktów w kuchni. Wtedy są najsmaczniejsze i dojrzałe!
Taka sałatkę z pomidorów możemy sobie zrobić do obiadu czy na lekką kolację. Ja uwielbiam pomidory, mogłabym je jeść kilogramami. Odmian pomidorów jest naprawdę wiele, warto spróbować je mieszać ze sobą ze względu na smaki lub po prostu dlatego, że pięknie razem wyglądają.
Do tej sałatki użyłam trzech odmian pomidorów, ale z pewnością można dodać jeszcze pomidora kumato - odmiana o ciemno-zielonej skórce.

pomidory cherry
pomidory malinowe
pomidory żółte
biała cebulka
szczypiorek
sól w płatkach
pieprz

Pomidory kroję w cienkie plastry, a cherry na pół. Cebulkę również kroję w plastry i oddzielam każdy pierścień. Szczypiorek siekam drobno.
W głębokim talerzu lub misce układam pomidory, posypuję cebulką i szczypiorkiem oraz doprawiam solą i pieprzem.

http://swiat-na-widelcu.blogspot.com/

http://swiat-na-widelcu.blogspot.com/

czwartek, 5 października 2017

Pieczone ziemniaczki z rydzami i pietruszką

Podobno jest sezon na rydze, ze kosa idzie je zbierać. Na szczęście mam koleżankę która mi te smakowite grzyby donosi gdy ma za dużo. I tak więc szukałam sposobu na grzyby i wpadłam na pomysł aby je upiec z rozmarynem, ziemniakami i cebulką. Najważniejsze aby wybrać takie ziemniaki, które nie rozpadną się w trakcie przygotowywania. W tym daniu użyłam ziemniaka Jelly, piękny biały ziemniak o lekko żółtawym zabarwieniu. Idealny do sałatek i dań, w których ziemniak nie powinien się rozpaść.

5 ziemniaków Jelly w mundurkach
300 g świeżych rydzy
1 średnia biała cebula
mała gałązka świeżego rozmarynu
natka pietruszki
masło do smażenia grzybów

Ziemniaki kroję w ćwiartki lub mniejsze kawałki, gdy ziemniaki są spore i podgotowuje je we wodzie. Rydze smażę na maśle i odkładam do pojemnika. Podgotowane i ostudzone ziemniaki przekładam do żaroodpornej formy, dodaję usmażone w całości rydze (jeśli są duże kroję na mniejsze części) oraz pokroją w julienne cebulę. Posypuję pokrojonym rozmarynem, doprawiam solą w płatkach i wszystko razem mieszam.
Piekarnik nagrzewam do 170 stopni góra dół i piekę danie 30 minut, aż ziemniaki będą miękkie a grzyby się lekko zrumienią. Na koniec posypuję pokrojoną natka pietruszki.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/pieczone-ziemniaczki-z-rydzami-i.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/pieczone-ziemniaczki-z-rydzami-i.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/pieczone-ziemniaczki-z-rydzami-i.html


wtorek, 3 października 2017

Tarta z figami i śliwkami

Jest czas na śliwki, więc korzystam póki można. Pojawiły się też figi, idealne dojrzałe gotowe do spożycia. Więc wymyśliłam sobie tartę, o delikatnym kruchym spodzie i fantastycznym mokrym nadzieniu ze śliwek z dodatkiem fig. A wszystko zwieńczone aromatyczna przyprawa piernikowa i jeszcze bardziej karmelowym cukrem kokosowym. Prawda, że brzmi pysznie?! Nie pytajcie jak smakuje, spróbujcie u siebie w domu!

700 dag śliwek węgierek
2 świeże figi
łyżka przyprawy do piernika
3 łyżki cukru kokosowego

Ciasto:
150 g mąki pszennej
50 g maki kokosowej
100 g masła
2 łyżki śmietany
4 łyżki cukru
1 jajko
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Obie mąki, proszek do pieczenia i cukier mieszamy w robocie za pomocą haka, Dodajemy  masło pokrojone w małe kosteczki, zwiększamy moc robota. Kiedy zrobi się tzw. "mokry piasek" dodajemy śmietanę i jajko. Wyrabiamy w robocie do połączenia się składników aż powstanie kula ciasta. Zawijamy w folie i odstawiamy do lodówki na min. 30 minut.
Po tym czasie ciasto cienko wałkuję i wykładam nim formę do tarty. Ciasto nakłuwam widelcem w ielu miejscach, zapobiegnie to robieniu się pęcherzy na cieście. Piekarnik nagrzewam do 170 o góra dól i podpiekam ciasto 15 minut.

Śliwki myję, osuszam, usuwam pestki i kroję w ćwiartki. Figi kroję w cienkie plasterki. W garnku mieszam śliwki z przyprawa do piernika i cukrem kokosowym. Podgrzewam aż śliwki puszczą sok i wszystkie składniki się wymieszają.

Wystudzoną podpieczoną tartę wykładam na około plasterkami fig, a w środku układam ćwiartki śliwek. Pozostałym sokiem ze śliwek polewam figi. Piekę w nagrzanym wcześniej piekarniku 30 minut. Posypuję cukrem pudrem. Można podawać na ciepło i zimno.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/tarta-z-figami-i-sliwkami.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/tarta-z-figami-i-sliwkami.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2017/10/tarta-z-figami-i-sliwkami.html



Przepis zgłaszam na konkurs :)

poniedziałek, 2 października 2017

Pancakes z kokosową nutką

Lubię grube, puszyste amerykańskie naleśniki z dodatkiem syropu klonowego albo świeżych malin. Długo długo szukałam przepisu na najlepsze, najbardziej puszyste pancake's. I znalazłam, po wielu próbach dodałam mąkę kokosową. Nie dość, że smak kokosa jest wyczuwalny już po pierwszym kęsie to naleśniki są mega puszyste. A wszystko tkwi w proporcji i kolejności mieszania ciasta.
Inny przepis na pancake's znajdziecie tutaj.

300 g mąki pszennej
50 g mąki kokosowej
3 jajka
500 ml maślanki
100 ml mleka 3,2 %
100 g rozpuszczonego masła
łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
łyżeczka ekstraktu waniliowego
100 g cukru

W misie miksera ucieram jajka z cukrem i ekstraktem waniliowym na puszystą masę. Dodaję maślankę cały czas mieszając. Obie mąki mieszam ze sobą, dodaję sól oraz sodę i po łyżce dodaję do masy jajecznej. Pod koniec dodaję rozpuszczone masło. Jeśli masa jest zbyt gęsta dolewam mleko cały czas mieszając, aby ciasto było dobrze wyrobione. Ma mieć konsystencję śmietany.
Małą patelnie rozgrzewam i smażę naleśniki z obu stron na brązowo.
Podaję z ulubionymi dodatkami.

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2011/09/pancakes-z-bita-smietana-i-malinami.html

https://swiat-na-widelcu.blogspot.com/2011/09/pancakes-z-bita-smietana-i-malinami.html

niedziela, 1 października 2017

Zielone curry z kurczakiem i ryżem jaśminowym

Uwielbiam kuchnię azjatycką, kryje ona w sobie tyle smaków i aromatów. Nie sposób się jej oprzeć! W wielu dyskontach spożywczych można trafić na tzw. tygodnie tematyczne, gdzie do kupienia są taniej produkty do kuchni świata. Zwykle na takich akcjach zaopatruje się w półprodukty. Można wtedy odczuć miły zastrzyk zaoszczędzonych pieniędzy.
W kuchni tajskiej rozróżniamy trzy pasty curry: żółtą, zieloną i czerwoną. Do tego dania użyłam zielonej pasty curry - średnio ostrej. Całe danie jest smaczne i pożywne. Dla mnie mało ostre, jednak dla kogoś kto nie je potraw z użyciem past curry może być bardziej ostre, więc polecam użyć mniejszej ilości pasty.

2 piersi kurczaka
3 cm kawałek imbiru
3 ząbki czosnku
1 średnia marchew
1 szalotka
4 łyżki oleju rzepakowego
szklanka  świeżych liści szpinaku
1 bakłażan
1 łyżka zielonej pasty curry
1 puszka mleka kokosowego light
sól do smaku
2 pokruszone liście kaffiru
kolendra do dekoracji

Kurczaka kroję w grube, ale długie paski. Marchew, imbir i czosnek w julienne (paseczki), szalotkę w kostkę.
W woku rozgrzewam olej i pastę curry, podgrzewam całość aż składniki się wymieszają, dodaję czosnek i imbir i podgrzewam jeszcze 2 minuty cały czas mieszając. Po czym dodaję pokrojonego kurczaka, mieszam i smażę 10 minut.
W między czasie gotuję ryż wg wskazań producenta na opakowaniu.
Następnie dodaję bakłażana, marchewkę i szalotkę oraz liście kaffiru. Znów mieszam, dodaję mleczko kokosowe i duszę całość aż marchewka będzie jędrna. Pod koniec gotowania dodaję szpinak, dusze jeszcze 5 minut, doprawiam solą do smaku.

Podaję z ugotowanym ryżem i świeżą kolendrą.




wtorek, 19 września 2017

Batoniki jabłkowe, czyli apple flapjacks

Szarlotka nie jedno ma imię, o czym można się przekonać choćby z książki Philippi Jannake "Szarotki", znajdziecie w niej ponad 70 przepisów na jabłko w roli głównej. MI od razu wpadł w oko przepis na apple flapjacks, czyli tytułowe batoniki jabłkowe.
Flapjacks to nic innego jak batonik owsiany, najbardziej popularny w UK. Podobno jest to najprostszy batonik świata! W oryginalnym przepisie można go uzyskać dodając tyle samo płatków, cukru i masła. W wersji fit cukier zastępujemy miodem. Ja się inspirowałam przepisem z książki i nieco zmodyfikowałam wg własnego uznania. Spróbujcie, modyfikujcie, dodawajcie własne składniki.

12 batoników

200 g płatków owsianych górskich
100 g cukru
50 g miodu z mniszka
20 g miodu wielokwiatowego
1 i 1/2 jabłka Mutsu
50 g masła klarowanego
1 łyżka cynamonu
garść orzechów pekan
ew. chipsy kokosowe
łyżka soku z cytryny

Cukier, miód i masło rozpuszczam w rondlu o grubym dnie cały czas mieszając. Całe jabłko ścieram na tarce o grubych oczkach, połówkę kroję w drobną kostkę. Jabłka mieszam ze sobą i skrapiam sokiem z cytryny i znów mieszam. Do rondla z rozpuszczonymi składnikami dorzucam jabłka i wyłączam gaz. Dodaję cynamon, mieszam i stopniowo dodaję płatki owsiane. Orzechy drobno siekam i dorzucam do gorącej jeszcze masy owsianej. Całość znów mieszam i odstawiam aż wchłonie większość soków, trwa to ok. 10-15 minut. Ponownie mieszam i wykładam do formy wysmarowanej masłem.
Użyłam formy na 12 oddzielnych kwadracików, ale spokojnie można użyć kwadratowej formy na ciasto. Piekarnik nastawiam na 180o góra dół i piekę 35 minut, aż batoniki zbrązowieją.




poniedziałek, 18 września 2017

Mini tarta tatin

Ta tarta zrewolucjonowała pojęcie szarlotki. Jest bardziej słodka, ale tez ma inną postać od tradycyjnego ciasta. Tarta ta ma oczywiście nadzienie jabłkowe, ale jest odwrócona tzn. ciasto jest na górze.
Za jej twórczynię uważa się Stéphanie Tatin, która wraz z siostrą Caroline prowadziła hotel i restaurację, istniejącą do dziś. Pewnego razu, przygotowując zwykłą tartę z jabłkami, najpierw wyłożyła formę jabłkami, a dopiero potem przykryła je ciastem. Efekt okazał się zaskakujący, zwłaszcza, że Stéphanie tartę podała na gorąco*.

Nie zrobiłam tarty o standardowych wymiarach, gdyż trzeba sobie smakołyki miarkować. A to nie jeden, który dziś upiekłam. Wkrótce przepis na blogu, zaglądajcie!

Tarta tatin - forma 17 cm

1 szkl. mąki krupczaki
1 łyżeczka śmietany 30%
3 łyżki cukru
1/2 łyżki ekstraktu waniliowego
50 g masła

Masło posiekać wraz z mąką i cukrem. Rozgnieść w palcach i dodać śmietanę oraz ekstrakt. Zagnieść całość w kulę. Jeśli ciasto się rozpada wystarczy dodać trochę śmietany. Ciasto obijam folią spożywczą lub wkładam do worka foliowego i odkładam na minimum godzinę do lodówki.

2 jabłka Mutsu (zielone, odmiana twarda, kwaśna)
4 łyżki cukru
25 g masła klarowanego
2 łyżki wody

Jabłka myję, obieram i kroje najpierw na pół (1 połówkę odkładam), a potem w ósemki. Pozostawiona połówkę ścieram na tarce (pomoże mi wypełnić luki między ułożonymi jabłkami w formie).
W rondlu o grubym dnie rozgrzewam wodę i dodaję cukier. Czekam aż woda wyparuje a cukier się skarmelizuje. Następnie dodaję masło (może się zapienić, ale to nic takiego), mieszam aż całkowicie się rozpuści.
Teraz dodaję pokrojone jabłka w ósemki - należy zwrócić uwagę aby każda cząstka była osobno! wtedy jabłka będą się karmelizować równo. Gotowe będą gdy są miękkie.
Ósemki jabłek przekładam do formy wysmarowanej masłem. Starte jabłka wrzucam do rondla z karmelem i mieszam chwile je karmelizując, a następnie przekładam na ułożone wcześniej jabłka - tak aby zakryły wszystkie prześwity między nimi.
Ciastko wyjmuje z lodówki i wałkuję na około 5 mm. Rozwałkowany płat ciasta przekładam delikatnie na jabłka. Pomagając sobie nożem brzegi ciasta wsuwam między nadzienie, a obręcz formy.
Tarte wkładam do wcześniej nagrzanego piekarnika - 180o góra dół i piekę 25 minut. Po tym czasie tartę wyjmuje i piekarnika i daje jej chwile ostygnąć.
Oczywiście można podać ją od razu gorącą z lodami waniliowymi!






*źródło:Wikipedia

niedziela, 17 września 2017

Małe Najedzeni Fest: Po ziemniaki Stary Kleparz 17.09 Kraków

Co jakiś czas w Krakowie organizowane są festiwale pt.  Małe Najedzeni Fest. Każdy z nich ma swój temat przewodni, w tym miesiącu na Starym Kleparzu tematem były ziemniaki. Nasze polskie ziemniaki czy jak kto woli pyry, kartofle, grule były podawane pod różnymi postaciami. Były zupy, kremy, pierogi, placki ziemniaczane, curry, potrawy z różnych stron świata, był też krakowski kumpir (porcje zacne!). I we wszystkich tych potrawach królował ziemniak.
W trakcie tej wielkiej uczty odbywały się warsztaty kulinarne podczas, których przygotowywaliśmy krem z ziemniaka ze smażonym kefirem/maślanką oraz placuszki ziemniaczane z cukinią z sosem z buraka na wędzonce. Warsztaty prowadził zastępca szefa kuchni z pobliskiej Restauracji Indigo Krzysztof Tekiela. Niesamowicie miły i pomocny kucharz. Umie wyjaśnić i wskazać właściwy kierunek. Praca z Nim to sama przyjemność.
Menu warsztatów może na pierwszy rzut okazać się łatwe, ale jest tez nieco pracochłonne. Co prawda, wydało się już na samym początku, że mam coś wspólnego z kuchnią, gdyż to jak kroiłam ziemniaki i cebulę wzbudziło ciekawość i zdumienie. Za szybko i zbyt profesjonalnie. I klops. Warsztaty zamieniły się w pokaz.

Bardzo lubię uczestniczyć w takich wydarzeniach, bo uczę się czegoś nowego. Jest jeszcze jeden plus takich spotkań, poznawanie nowych twarzy. Albo.. dowiadujesz się "a ja znam Twojego bloga!" i wtedy już wiem, że to co robię to, że tu jestem i piszę nie idzie w eter. Jest mi bardzo miło, kiedy słyszę, że ktoś zna, widzi, był, kojarzy i pamięta! Dziękuję, przesyłam buziaki :)

Na festiwalu było też stanowisko Europlant z różnymi odmianami ziemniaków, które można było zabrac ze sobą i wypróbować w domu. Świetna promocja!
Najsmaczniejszym i najlepszym ziemniakiem okazała się być odmiana Ricarda (firma dostała certyfikat). Różowa skórka i kremowo-biały miąższ. Ziemniak typu B - ogólnoużytkowy: po ugotowaniu dość zwarty, pod widelcem lekko się rozgniata. Ziemniaki tego typu spożywane sa najczęściej jako gotowane do obiadu w towarzystwie mięs i sosów (odmiany vineta, bellarosa, catania, jelly).
Rozróniane sa jeszcze dwa typy ziemniaków: sałatkowe (typ A) - miąższ po ugotowaniu jest zwięzły, dający się pokroić w kostkę, plastry czy ósemki. idealne do wspomnianych już sałatek, zup czy smażonych ziemniaków (odmiany anuschka, belana, bernina, annalena). Kolejnym i ostatnim typem jest Typ C, czyli ziemniaki mączyste, te które po ugotowaniu się rozsypują. Nadają się na placki, puree, frytki i do pieczenia (odmiany augusta, omega, agria, jurata).
 Aha i jeszcze jedno, wbrew pozorom ziemniak wcale nie jest kaloryczny 69 kcal/100 g, błonnik 2-2,5%. Weglowodany i białko roślinne na poziomie 2%. Ziemniak zawiera witaminy C, B, PP, E i K, a także potas i magnez. To wszystko działa tylko na korzyść spożywania przez dzieci i dorosłych. Co ciekawsze spożywanie ziemniaków obniża ciśnienie, a także działa zbawiennie gdyż tyrozyna (substrat do produkcji dopaminy), która zawarta jest w ziemniakach pomoże Nam uniknąć depresji.
Prawda, że same plusy !?





 

 Coś chyba poszło nie tak ;)


 Ileż może się ta patelnia rozgrzewać ehh...

 

Zapachy, aromaty! Pachnie wspaniale.




I co najważniejsze smakuje!


poniedziałek, 11 września 2017

Papryka faszerowana bulgurem i wieprzowiną

W tym poście chciałam Was zachęcić do jedzenia sezonowych warzyw. Każdy miesiąc to jakieś warzywo czy owoce sezonowe. Warto wtedy po nie sięgać. Nie tylko dlatego, że jest urodzaj, ale w tym czasie są najzdrowsze.
Teraz mamy wysyp warzyw psiankowatych, czyli papryka, bakłażany, pomidory, ziemniaki, miechunka peruwiańska czy mniej znane warzywo pepino (z wyglądu podobne do awokado).

Warto też wspomnieć, że te warzywa nie są zdrowe dla wszystkich. Wystrzegać się ich powinny osoby z chorobami autoimmulogicznymi (Choroba Hasimoto, RZS, łuszczyca, choroba Leśniowskiego-Crohna, stwardnienie rozsiane czy toczeń rumieniowaty). Dlaczego? Warzywa te żoprócz tego, ze zawierają dużo wartości odżywczych, posiadają tez substancje toksyczne jak alkaidy czy lektyny. O ile te pierwsze spożywane w mniejszych ilościach nie stanowią zagrożenia to lektyny dla osób z w/w chorobami już tak. Trzeba więc uważać!

Do tego przepisu wykorzystałam różnokolorową paprykę jak i jej odmiany. W momencie gdy mamy wysyp tych warzyw można je na targach kupić za grosze. Warto więc szukać okazji!

papryka kolorowa
30 dag mięsa wieprzowego
1 opakowanie kaszy bulgur
garść suszonych pomidorów
12 lisków mięty
pieprz kolorowy
sól morska
250 g przecieru lub soku pomidorowego
1/2 łyżeczki oregano

Kaszę gotuję wg wskazań producenta na opakowaniu z minimalną ilością soli. Wyławiam woreczek z kaszą i studzę.
Mięso mielę na drobnym oczku, przekładam do miski. Solę, pieprze i dokładnie mieszam. Odstawiam do lodówki. Dodaję ugotowaną i ostudzoną kaszę oraz pokrojone w paseczki suszone pomidory i miętę.Doprawiam solą i pieprzem. Wszystko dokładnie mieszam.

Z papryki odkrawam "czapeczki" i oczyszczam w środku z gniazd nasiennych. Wypełniam z górką nadzieniem i układam w naczyniu żaroodpornym. Podlewam je przecierem lub sokiem pomidorowym ze szklaną wody, dodaję oregano i szczyptę soli. Woda wyparuje i powstanie sos pomidorowy.
Piekarnik nagrzewam góra-dół 160o i wstawiam do piekarnika naczynie wraz z papryczkami. Piekę aż papryka zmięknie około 45-60 minut.

Papryki można tez udusić w tym celu w szerokim rondlu układam nadziane papryki i zalewam sokiem lub przecierem pomidorowym ze szklanką wody, oregano i szczypta soli. Duszę aż papryka będzie miękka około 30 minut.