czwartek, 31 lipca 2014

Cukinia faszerowana kuskusem z chilli

Cukinia faszerowana jest bardzo pyszna, a w moim domu od lat sie ja nadziewa. Zwykle dusze ja w sosie pomidorowym i jest przepyszna. Tym razem jednak postanowiłam ja upiec i nafaszerować warzywami z mięsem oraz kuskusem.
Gdy gaz się kończy człowiek staje się jeszcze bardziej kreatywny ;)
Cukinie okrągłe zwykle sprzedawane są w różnych odmianach. Polecam wybrać te ciemnozielone pieką się szybciej, natomiast jaśniejsze pozostają twarde.
Ogólnie cukinia jest wdzięcznym warzywem, jeśli macie możliwość zasiania nie wahajcie się. Rośnie szybko i dużo :) A przecież to takie smaczne warzywo!

2 cukinie okrągłe
15 dag mięsa mielonego (łopatka wp.)
3 łyżki kuskusu
2-3 pieczarki
sól
chilli
3 listki szałwi
majeranek

Kuskus zalewam wrzącą woda do 1 cm wysokości ponad kaszą, odstawiam by nasiąkło.
Cukinie nacinam, tak by pozostały czapeczki i wydrążam każdą.

Zostawiam górna część bez gniazd nasiennych i kroje drobno. Pieczarki również kroję drobno.
 Mięso mielone mieszam z warzywami i kuskusem, doprawiam do smaku solą, dodaję pół łyżeczki majeranku, szczyptę płatków chilli. Szałwię drobno siekam i dodaję do farszu.
Wydrążone cukinie nadziewam farszem i przykrywa czapeczkami.

Umieszczam je w naczyniu żaroodpornym i podlewam odrobina wody.
Farszu mi trochę zostało i nadziałam dodatkowo pieczarkę.
Piekarnik nagrzewam na 150 stopni i piekę ok 50 minut bez przykrycia.


Pierogi z soczewicą

Lubicie soczewicę? Ja uwielbiam przede wszystkim pierogi i to na różne sposoby. Tym razem z czosnkiem i marchewką. Po prostu bajka! Czemu ja nie wpadłam na to wcześniej? Ten wariant dużo bardziej mi odpowiada niż poprzednio jak robiłam z sama cebulką.
Koniecznie wypróbujcie i nie bójcie się czosnku! To takie smaczne i zdrowe warzywo.

Farsz:
300 g soczewicy czerwonej
1 marchewka
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
sól, pieprz

Soczewicę warto namoczyć na noc, po czym wypłukać i gotować z liściem laurowym i solą do miękkości - około 30 minut. Odsączyć na sicie, ostudzić i zmielić, jeśli zachodzi taka potrzeba (ja tego nie robię).
Cebule pokroić w kostkę, marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o średnich oczkach. Całość zesmażyć na oliwie, pod koniec dodać zmiażdżony lub pokrojony drobno czosnek. Odstawić do ostygnięcia.
Po czym połączyć z soczewica i doprawić do smaku.

Ciasto pierogowe:

300 g mąki pszennej
woda letnia (ile zabierze)
jajko (opcjonalnie)'
łyżeczka soli

Wszystkie składniki zagniatamy ze sobą, tak by ciasto było elastyczne.
Ja to robię w moim nowym robocie - czas było go wypróbować. I nie zawiodłam się! Ręczne wyrabianie ciasta będzie trwało dłużej.
Następnie ciasto dzielimy na dwie części i wałkujemy na cienki placek. Z którego wykrawamy kółka na pierogi.

Na każde kółko dodajemy łyżkę- półtorej farszu i zlepiamy brzegi. Można posmarować brzeg kólka wodą, ale tylko połowę.
Gotujemy w osolonej wodzie 2-3 minuty od wypłynięcia.


środa, 30 lipca 2014

Sernik jogurtowy z galaretką z truskawek

Ostatnio zapałałam wielką miłością do serników na bazie jogurtu. Nie dość, że jest prosty w robieniu to do tego obłędnie pyszny i delikatny. Dodatkowa masa z serkiem mascarpone, odrobina cukru i truskawek dopełnia całość. A wszystko się robi bardzo szybko. Nim się spostrzeżecie będzie pałaszować z przyjemnością i zapragniecie coraz więcej i więcej, aż trzeba będzie zrobić następny.

Masa jogurtowa:

700 ml jogurtu greckiego ( w pokojowej temperaturze)
200 ml śmietanki 30 %
120 g cukru pudru
2 łyżki żelatyny
50 ml gorącej wody

Opakowanie biszkoptów

Jogurt grecki należy wymieszać z przesianym wcześniej cukrem pudrem - dokładnie by nie było grudek. Najlepiej zrobić to rózgą lub blenderem z końcówka do ubijania piany.
Żelatynę trzeba rozpuścić we wrzącej wodzie, odczekać aż nie będzie grudek i dodać 2 łyżki masy jogurtowej. Ponownie wymieszać i dodać do miski z masą. Dokładnie wymieszać rózgą.
Śmietankę należy ubić na sztywno i dodawać po trochu do masy ciągle mieszając.

Formę ok 21 cm wykładamy  folią spożywczą z dwóch części, dokładnie by nie by jedna zachodziła na drugą oraz by pozostał jej zapas około 5 cm. Z biszkoptów odcinamy 1,5-2 cm kawałki. W środku na około układamy biszkopty, uciętą częścią w dół. Pozostałe biszkopty można pokruszyć i wysypać na dno formy. A następnie wylewamy 3/4 części masy jogurtowej i wkładamy do lodówki. Pozostałą masę odstawiamy obok.

Galaretka z truskawek:
300 g truskawek
50 g cukru
2 łyżki żelatyny
50 ml wrzącej wody

Truskawki obieramy z szypułek lub jeśli są mrożone rozmrażamy je i miksujemy z cukrem na kremową masę. Odkładamy 4 łyżki truskawek - będą nam potrzebne później. Żelatynę rozpuszczamy we wodzie, tak by nie było grudek. Mieszamy z truskawkami i odstawiamy do ostygnięcia lub całkowitego zastygnięcia. By następnie galaretkę pokroić i ułożyć na zastygniętej masie jogurtowej. Na to szybko wlać pozostała masę jogurtową i ponownie wstawić do lodówki.

Masa z serka mascarpone:
200 g mascarpone
4 łyżki zmiksowanych truskawek

Składniki mieszamy ze sobą do całkowitego połączenia.
Taka masą smarujemy zastygnięty sernik. Polecam do tego plastikową łopatkę do ciasta, równomiernie się nią rozkłada masę.

Wierzch sernika można ozdobić wiórkami białej czekolady.



piątek, 18 lipca 2014

Ser z domowego kefiru

W poprzednim poście pisałam o produkcji domowego kefiru, a dziś będzie o serze.
Jego zrobienie tez nie wymaga wielkich zdolności, a jedynie trochę cierpliwości. Potem możemy mu nadać taki smak jaki tylko chcemy. Sama robiłam tylko na słono, ale uważam że na słodko też wyjdzie. Po prostu trzeba inaczej z nim pod koniec gotowania postępować.

Do zrobienia sera trzeba:

1 l domowego kefiru
1 l mleka z butelki min. 2 %
sól (dla słonego sera)
sitko
gaza lub bawełniana ściereczka

Do garnka należy wlać kefir i mleko. Pogrzewamy na wolnym ogniu do czasu, aż będzie wytrącać się serwatka (żółty płyn). Gdy już się pojawi można ser lekko posolić.
I tu zaczyna się nasza "kontrola". Uważajcie aby nie gotować sera zbyt długo, bo go zważycie i stanie się suchy. Za krótko nie utworzą się grudki.
Od czasu pojawienia się serwatki gotuję ser około 3-5 minut, zgarniając drewniana łyżką na bok i sprawdzając czy tworzą się grudki oraz jakiego koloru robi się serwatka. Powinna być lekko przezroczysta, ale dalej żółta. Wyłączam gaz.

Sitko lub durszlak wykładam gazą (najlepiej podwójną) i umieszczam go w zlewie. Do tak przygotowanego sitka wlewam powoli zawartość garnka. Teraz pozostało tylko czekać aż serwatka odcieknie.

Gdy mamy już w miarę odsączony z serwatki ser można go przełożyć do miski i dodać ulubione składniki. W moim przypadku są to kapary, bazylia i suszony czosnek niedźwiedzi. Solę i pieprzę do smaku, jesli jest zbyt mało słone.
Robiłam też z oliwkami, cząbrem i bazylią.
W innej misce układam gazę i przekładam ser aby uformować kulę i reszta serwatki ściekła. W tym celu boki gazy zwijam do środka (jak chińskie pierożki) i zawiązuję nićmi lub dratwą.
Wieszam aby odciekło, a potem przechowuję w lodówce (już bez gazy). W zamykanym pojemniku można przechowywać do tygodnia.

Jeśli chcemy ser na słodko - nie solimy go. Formujemy kulę bez dodatków, dopiero przy bezpośrednim spożyciu dodajemy wszelkie słodkie składniki.


środa, 16 lipca 2014

Domowy kefir

Jeśli lubicie kefir, to mam dla Was genialny i banalny sposób na jego produkcję. Nie wymaga żadnych wysiłków czy szczególnych zdolności. Wystarczy tylko mleko i grzybek "Henio", zwany również Stefanem.

Grzybek o którym piszę znany jest na świecie od setek lat, a o jego właściwościach leczniczych jako pierwsi przekonali się tybetańscy mnisi. Podobno to dzięki piciu kefiru z grzybka cieszyli się wybitnym zdrowiem i zachowali długowieczność.
O jego właściwościach można by pisać długo. Regularne picie kefiru z grzybka tybetańskiego:
  • poprawia przemianę materii
  • oczyszcza i odtruwa organizm, sprzyja detoksykacji
  • łagodzi wrzody żołądka i inne choroby przewodu pokarmowego
  • zapobiega powstawaniu miażdżycy
  • wpływa pozytywnie na układ sercowo-naczyniowy
  • pobudza działanie układu odpornościowego
  • łagodzi objawy alergii
  • oczyszcza układ moczowy, poprawia pracę nerek
  • poprawia libido
  • pomaga walczyć z bezsennością, wyczerpaniem i stresem
  • dostarcza wielu witamin
  • poprawia wygląd skóry, paznokci i włosów
  • dodatkowo ... hamuje starzenie komórek
Do produkcji kefiru potrzebujemy grzybka. Nie kupuje się go, a dostaje bezpłatnie od znajomych. Popytajcie bliskich, przyjaciół, na pewno ktos o nim słyszał, a może nawet pomoże Wam w zdobyciu.
Grzybek się szybko rozmraża, więc przekazujcie go dalej.
Jeśli znudzi Wam się jego produkcja można wypłukanego z mleka(kefiru) zalać zimną wodą i przechowywać w lodówce do 14 dni. Ponoć tez można go mrozić (aktualnie próbuje tej metody, co po rozmrożeniu o tym niebawem).
Co potrzebne, a czego unikać?
Istnieje wiele metod, jedni mówią tak, inni inaczej. Ja opisuję wszystko z mojego doświadczenia i tego sie trzymajmy.
Nie używam metalowych sztućcy ani sitka.
Grzybka na kefir przechowuję w szklanych słoikach lub pojemnikach, równiez przy produkcji.
Do mieszania używam specjalnie do tego celu przeznaczonego plastikowego widelca lub łyżki.
Do odcedzania również używam plastikowego sitka.
Sitko jak i sztućce można odkazić wrząca wodą przed użyciem.
Mleko, którego używam jest to mleko z butelki, nie UHT.
Na 2 łyżki grzybka potrzebujemy 250 ml mleka. Im więcej grzybka tym więcej mleka.

Z wyprodukowanego kefiru można zrobić pyszny ser, a jego konsystencję możemy kontrolować poprzez długie lub krótkie podgrzewanie na gazie. Ale o serze może w innym poście.

Przejdźmy do tematu produkcji kefiru.

Gdy już mamy grzybka, musi być wypłukany zimna wodą bez śladów kefiru czy mleka.

Grzybka umieszczamy w szklanym pojemniku lub słoiku i zalewamy mlekiem. Po 24 godzinach grzybka należy odcedzić, kefir zlać i schłodzić w lodówce.
Grzybka płuczemy pod zimna wodą, aż woda będzie przezroczysta. Na początek proponuję pod sitko postawić jakąś miskę, wtedy wszystko dokładnie będzie widać. Z czasem nie będziecie tego potrzebować, doświadczenie Wam podpowie.
Polecam też na początek próbowanie małych ilości kefiru i obserwowanie jak na Was działa. Z każdym dniem zwiększajcie dawkę.



Z takiego kefiru można robić pyszne koktajle czy też spożywac zamiast zsiadłego mleka do ziemniaczków z koperkiem.


wtorek, 15 lipca 2014

Chleb ziemniaczany z mąka kukurydzianą

Pochłonęło mnie wypiekanie chlebów, a ten już dawno chciałam zrobić. Przepyszny, mokry z chrupiąca skórką. Dodatek mąki kukurydzianej sprawia, iż jest pięknie żółty. A ziemniaki sprawiają, że chleb jest mokry, ma zupełnie inny smak. Mimo, że jest ciężki sprawia wrażenie miękkiego i lekkiego w smaku. Koniecznie spróbujcie takiego chleba.

300 g maki pszennej
150 g mąki kukurydziannej
200 g ziemniaczanego puree
płaska łyżka soli
150 ml domowego kefiru
200 ml letniej wody
15 g drożdży
łyżeczka cukru

Pokruszone drożdże należy zasypać cukrem i dać im chwilę na popracowanie. Gdy są już płynne dodajemy pół szklanki letniej wody i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy 2 łyżki mąki i mieszamy do połączenia się składników. Mąkę pszenna z kukurydziana oraz solą dokładnie mieszamy i dodajemy powoli do zaczynu. W między czasie dodajemy pozostała wodę i kefir. Wszystko razem mieszamy za pomocą miksera z końcówką do ciasta (hak). Pod koniec dodajemy ziemniaczane puree. Całość ma mieć konsystencje gęstej śmietany. Pozostawiamy do wyrośnięcia na 1-2 godziny.
 Po tym czasie przygotowujemy formę do wypiekania. Jeśli jest to forma silikonowa- wysypujemy tylko otrębami, a jeśli szklana najpierw smarujemy tłuszczem, a później wysypujemy otręby.
Można tez wmieszać otręby do chleba lub posypać tymiankiem lub majerankiem.
Piekarnik nastawiamy na 160 stopni z termoobiegiem i pieczemy 50 minut.






poniedziałek, 14 lipca 2014

Pasta z bobu

Bardzo lubię wszelakie pasty do chleba, a szczególnie te z czosnkiem. Szczerze Wam się przyznaję, ze ten czosnkowy zapach mi nie przeszkadza, a z bobem jest to połączenie wręcz idealne.

Bób jest używany w wielu kuchniach świata. W kuchni egipskiej króluje medamis - duszony bób, w kuchni arabskiej falafel - czyli drobne kulki zrobione z masy przyrządzonej z grochu, bobu lub ciecierzycy. We Włoszech bób często pojawia się na talerzach np. z dodatkiem boczku, czyli fave al guanciale. W wielu biedniejszych kulturach, bób stanowi substytut mięsa, a ze względu na dużą wartość energetyczną również główny składnik żywienia.
Jest warzywem sezonowym i póki jest dostępny, warto z niego korzystać choćby dla tej pasty lub prosto do "dzioba".

20 dag obranego bobu
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 ząbek czosnku
sól, pieprz do smaku

Obrany bób należy zblendować, a pod koniec dodać czosnek, jogurt oraz pieprz i sól.
Tak zblendowaną pastą smarować jeszcze ciepłe grzanki.


niedziela, 13 lipca 2014

Pesto z rukoli z bazylią

Po krótkim urlopie wracam ze zdwojoną siłą. Mam nadzieję, że widzieliście posty, które zaplanowałam dla Was. Oczywiście zauważyłam komentarze, dziękuję :) Już niedługo będzie fajny, smakowity konkurs, szykujcie się! A dziś zapraszam na zielone pesto.

Pesto to pyszna pasta do smarowania nie tylko pieczywa, można tak jak włosi przyrządzić makaron z pesto. Oryginalne pesto przyrządza się na bazie bazylii, a dodatkami są czosnek, parmezan, orzeszki pini i oliwa z oliwek.
Moje pesto ma również bazylię i to nawet dwa rodzaje, a dodatkowo dołożyłam rukolę i migdały. Jest bardzo pyszne i wyszło aż dwa słoiczki. Zachęcam do wypróbowania lub stworzenia własnego pesto. Koniecznie się pochwalcie!

2-3 garście młodej rukoli
około 20 liści bazylii zielonej i fioletowej
ząbek czosnku
50 g miękkiego sera żółtego
olej rzepakowy (kilka łyżek)
10 migdałów
sól do smaku

Bazylię, rukolę wraz resztą składników umieszczam w blenderze oraz dodaję olej. Olej rzepakowy można zastąpić oliwa z oliwek. Olej dodaję po trochu, gdyż w ten sposób kontroluje konsystencje pesto. Jeśli jest za płynne dodajemy liście rukoli. Blendujemy do czasu uzyskania gęstej masy. Przekładamy ja do słoiczków, można przechowywać w lodówce do tygodnia.
Prawda, ze proste? A jakie pyszne!


poniedziałek, 7 lipca 2014

Zupa z kurczakiem i mleczkiem kokosowym wersja II

Zupa ta podbiła serca nie tylko w Naszym domu. Nieskromnie powiem - wcale się nie dziwię! jest pyszna, pożywna i kremowa. A to ostatnie za sprawą mleczka kokosowego.
Naprawdę warto czasem sobie zrobić taką zupę, jest alternatywa dla Naszych polskich popularnych zup.

Dzisiaj trochę inna wersja, z pysznym makaronem soba i marchewką. A do tego żółta pasta curry dla ostrości.

podwójna pierś z kurczaka
1 średnia marchewka
200 g cukini
łyżka żółtej pasty curry
3 czubate łyżki mleczka kokosowego
75 g makaronu soba (można zastąpić chow main)
2 łyżki oleju arachidowego
sól, pieprz

Pierś kurczaka kroję w paseczki. W garnku rozgrzewam olej i obsmażam kawałki kurczaka. Gdy zmienią całkowicie kolor dokładam pastę curry i mieszam aby dokładnie się połączyła z kurczakiem i nie było grudek.
Dolewamy 700 ml wody i gotujemy ok 10 minut.
Marchewkę i cukinie kroję w cienkie paseczki. I wrzucam do gara marchewkę, a po 5 minutach cukinię. Gotuję dalsze 5 minut i wrzucam pokruszony makaron soba. Gotuję do chwili aż makaron zmięknie. W tej chwili można doprawić sola i pieprzem.
Gdy makaron będzie miękki należy dodać mleczko kokosowe i ściągnąć garnek z ognia.





sobota, 5 lipca 2014

Chleb na zakwasie żytnim

Naprawdę długo szukałam idealnego przepisu na chleb, aż w końcu natrafiłam na tę stronę. fantastyczne przepisy, wszystko przejrzyście napisane. Polecam wszystkim, którzy tak jak ja zaczynaja przygodę z domowa piekarnią.
Do zrobienia zakwasu tez się długo przymierzałam. Aby go zrobić potrzeba 5 dni. I tak:
1 dnia - mieszamy 100 g mąki żytniej typ 2000 z 50 g letniej wody,
po 12 godzinach mieszamy
2 dnia - po 24 h dodajemy i  mieszamy 50 g maki żytniej i trochę wody,
po 12 godzinach mieszamy
3,4 i 5 dzień postępujemy tak samo jak w 2, pamiętając po mieszaniu po 12 h
Na 6 dzień zakwas gotowy.

Chleb na zakwasie

500 g maki pszennej typ 650
300 g zakwasu
2 łyżeczki soli
100 g wody

Wszystko dokładnie wyrabiamy, ciasto ma się lekko lepić do rąk. Mieszanie w mikserze zajmuje około 8 minut, ręcznie będzie to trwało dwa razy dłużej. Przykrywamy folia spożywczą i odstawiamy na 2 godziny do wyrośnięcia.

Dużą miskę smarujemy olejem i przekładamy ciasto.
Po tym czasie ciasto chlebowe przekładamy na stolnicę, kilka razy ugniatamy lekko aby usunąć pęcherze powietrza i układamy w formie do zapiekania. Przykrywamy folia spożywczą i odstawiamy na 4-6 godzin do wyrośnięcia.
Przed wstawieniem do piekarnika chleb można posypać mąka i naciąć.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni z termoobiegiem i pieczemy 50-60 minut do zrumienienia skórki.




czwartek, 3 lipca 2014

Tarta ze szpinakiem i cukinią

Uwielbiam słone tarty, bardziej niż wszystkie słodycze świata! A jeszcze bardziej uwielbiam boczek wędzony.
Ta tarta chodziła za mną kilka dni, aż w końcu zdecydowałam się ja zrobić. Ciasto jest chrupiące, a masa szpinakowo-cukiniowa mokra i idealnie doprawiona.
Aby ją zrobić wystarczy około 30 minut plus 35 minut pieczenia. Ale to wszystko nic, bo smak powala!
Zachęcam wszystkich do wypróbowania przepisu i koniecznie podzielcie się wrażeniami!

Ciasto:
1,5 szklanki mąki
3 łyzki zimnej wody
100 g płynnego masła
pół łyżeczki soli

Z podanych składników należy zagnieść ciasto do idealnego połączenia się składników. Po czym owinąć folią i włozyć na 30 minut do lodówki.

Po tym czasie ciasto rozwałkować i wyłożyć nim formę na tartę. Jeśli jest to forma ceramiczna należy lekko ja natłuścić i wysypać mąką lub bułką tartą. Ciasto nakłuwamy widelcem. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni z termoobiegiem i pieczemy ją 10 minut.

Farsz:
300 g mrożonego szpinaku
250 g cukini
150 g smietany 12 %
jajko
2 ząbki czosnku
sól. pieprz
gałka muszkatałowa

Szpinak przekładamy do rondla i odparowujemy z wody. Cukinię ścieramy na grubych oczkach i dokładamy do szpinaku, dalej odparowując z nadmiaru wody. Dodajemy szczyptę soli i mieszamy.
W między czasie w misce łączymy śmietanę, jajko, pieprz i gałkę muszkatałową.
Gdy mamy już odparowany szpinak z cukinią dodajemy zmiażdżone ząbki czosnku i zdejmujemy z ognia.
Jak tylko zawartość rondla przestygnie dodajemy masę jajeczna i mieszamy energicznie do połączenia się składników.

Na upieczone ciasto wykładamy masę szpinakową. Możemy posypać żółtym serem. Całość pieczemy 25 minut, najpierw 15 minut w 200 stopniach, na koniec 10 minut w 180 stopniach.


środa, 2 lipca 2014

Babeczki z kremem bezowym

Długo szukałam idealnego kremu do babeczek, czasem moje próby były fatalne. jednak ostatnio natrafiłam na super przepis, dzięki czemu moje babeczki (choć mało słodkie) zyskały słodka otoczkę.
Nie jest to droga receptura i można ja modyfikować na swój sposób, tak jak to ja zrobiłam. Oryginalna recepturę znajdziecie tutaj. Muszę nadmienić, że krem jest lekki w przeciwieństwie do maślanych kremów. I z powodzeniem można go wykorzystać w tortach czy słodkich tartaletkach.

Babeczki - 14 sztuk

400 gr mąki
250 ml kefiru lub maślanki
50 ml mleka
100 g płynnego masła lub oleju
3 łyżki cukru z prawdziwa wanilią
2 jajka
pół łyżeczki sody
pół łyżeczki proszku do pieczenia
zielony barwnik (opcjonalnie)

Suche  i mokre składniki mieszamy oddzielnie, po czym łączymy je w mikserze do uzyskania kremowej gęstej konsystencji. Na koniec dodajemy barwik - ciut na czubku noża i znów miksujemy. Tak aby barwnik ładnie sie rozszedł po całym cieście.
Do formy muffinkowej należy ułożyć papilotki i wlać masę. Zostawiamy ok 1 cm wolnej papilotki od góry.
Piekarnik należy nagrzać do 180 stopni z termoobiegiem i piec babeczki 18-20 minut do suchego patyczka.

Masa bezowa:
2 białka
125 gr cukru pudru
3 łyżeczki cukru z prawdziwa wanilią
170 g masła w pokojowej temperaturze
termometr

Białka umieszczam w misce (żaroodporna) wraz z dwoma cukrami. Mieszam rózgą do połączenia się składników. W garnku gotuję wodę, gdy już wrze umieszczam na garnku miskę z białkami. Wkładam termometr i czekam aż osiągnie 60 stopni. Kilka razy mieszam rózgą. Gdy białka osiągną oczekiwana temperaturę,przelewam je do miksera i na szybkich obrotach ubijam na sztywna i lśniącą masę. Po czym dodaję stopniowo masło (pokrojone w małe kostki).
Taką masą można dekorować przestudzone babeczki.



wtorek, 1 lipca 2014

Creme brulee

Creme brulee to bardzo pyszny deser, który najlepiej smakuje gdy jest bardzo zimny a cukier skarmelizowany. Chrupiąca "skórka" z cukru i lekka słodycz w środku to jest ten deser, który będę powtarzać w domu gdy najdzie mnie ochota. A do tego wszystkiego jest banalnie prosty i nie da się go zepsuć. Spróbujcie, a nie pożałujecie!

300 ml śmietanki kremówki 30 lub 36%
4 żółtka
2 łyżki cukru z prawdziwa wanilią
2 łyżki drobnego cukru
3 łyżki cukru do skarmelizowania

Śmietankę z cukrem waniliowym podgrzewam na małym ogniu. Gdy będzie gorąca, a cukier się rozpuści należy garnuszek zdjąć z ognia i wystudzić.
Żółtka lekko ubijam z pozostałym cukrem, do momentu aż zmienia kolor (nie muszą być ubite na puch). Następnie dodaję przestudzoną śmietankę i wszystko razem dokładnie należy wymieszać. Powstałą masę przelewam do kokilek lub ramekinów i zapiekam około 45 minut w 100 stopniach. Krem jest gotowy gdy środek jest jeszcze galaretowaty.
Po wyjęciu kremu z piekarnika należy go ostudzić, a następnie schłodzić w lodówce minimum 3 godziny. Przed podaniem każdy krem posypujemy cukrem i karmelizujemy go za pomocą palnika lub piekarnika z funkcją grilla (wystarczy kilkanaście sekund). Pamiętajmy by nie spalić!
Tak zrobiony krem należy szybko podawać!
Smacznego