niedziela, 4 października 2015

Najedzeni Fest Kraków

W Krakowie ostatnio wiele się dzieje kulinarnie, ale nie tylko. Jest wiele ciekawych imprez, które warto zobaczyć i chociaż spróbować co przygotowali wystawcy. Naprawdę warto, choćby dlatego że są to porcje na każdą kieszeń. Na większości stoiskach jest degustacja, można zakupić regionalne produkty. Wielu wystawców jest lokalnych z Małopolski, ale są też Ci z daleka.
Na każdej edycji imprezy pojawiają się debiutanci.
Tym razem debiutował Walenty Kania z Kuchnia dla odważnych. Choć z niego nie jest już taki debiutant, chłopak robi nieziemskie danie z podrobów. Czym podbił serce mojej brzydszej połówki. Dziś serwował bogracz z podrobów drobiowych i jak zwykle przepyszne kiełbaski. A ma ich kilka do wyboru z koziny, sarniny, dzika, barana, zwyczajna z szynki i biała z szynki. Możecie tego wszystkiego spróbować na Dajwór21, gdzie Walenty na co dzień gotuje. Osobiście próbowałam już wszystkich kiełbasek, do spróbowania pozostał mi polski kawior, czyli kaszanka. Każda kiełbaska jest idealnie doprawiona, soczysta i nie potrzeba do niej żadnych dodatków. Jedzenie ich z musztarda czy ketchupem nazwałabym profanacją! Jak spróbujecie to zrozumiecie.
Innym wystawcą już widywanym na imprezach są JEdynie, pasjonaci warzyw i nie tylko dyń. Na festiwalu jednak mieli dynie i papryczki. Coś niesamowitego, tyle odmian i kolorów. Nie mogłam oderwać oczu, oczywiście portfel też nie mógł się oderwać. Miałam ochotę na  jedną wielką, ale stwierdziłam że kupię kilka to spróbuję kilku odmian i tak kupiłam: dynię delicata, blue hokkaido, piżmową, long island cheese oraz jeszcze jedną, ta najmniejszą nazwa mi uciekła. Oprócz tego, że jest ozdobna można ją jeść.

A niżej możecie zobaczyć resztę dyń z krótką foto relacją z festiwalu.