wtorek, 12 maja 2015

El Toro - hiszpańska restauracja w Krakowie

Jakiś czas temu wygrałam voucher do Restauracji El Toro w Krakowie. Bardzo chciałam spróbować owoców morza i paelli, tak więc moja odpowiedx w konkursie została nagrodzona.
Na kolację wybrałam się dosyć niedawno wraz z Mężem i Mamą. Nie mam niestety porównania, bo pierwszy raz jadłam hiszpańskie potrawy. Jednak z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że przyrządzone było właściwie. Nie było żadnych niespodzianek w stylu surowego mięsa, porcje były duże i warte swojej ceny.
Wypróbowaliśmy 3 dania główne i dwie przystawki.
Na przystawki: mix hiszpańskich oliwek i opiekane ziemniaczki bravas.

Z dań głównych wybraliśmy:

Paella mixta dla mnie.
Czyli danie z ryżem, kurczakiem i owocami morza.
Trochę było śmiesznie, gdy kelner ja przyniósł, a wąs krewetki zahaczył się o moją rękę czym kelner skwiował żartując, że "robal jeszcze żywy". Musielibyście zobaczyć wtedy moja minę, cała odwaga na zjedzenie paelli przeszła w mig. Skoro jednak powiedziało się a, trzeba powiedzieć b.


Pealla z kurczakiem dla Mamy


A dla mojego brodatego ośmiornica na desce a la Gallega, oprószona papryką podana na gotowanych ziemniakach.
Była bardzo miękka i kremowa, po prostu smaczna!


Musze przyznać, że kolacja Nam się udała. Obsługa była miła. jedynie do czego mam zastrzeżenia to to, że przystawka została podana prawie w tym samym czasie co dania główne. Co niestety nie miało większego sensu. Nieważne za która porcję byśmy się zabrali druga by wystygła.
Jeszcze jedna sprawa, która mnie zaskoczyła to to, że paelle nie były doprawione. Jednak wszystkie przyprawy stały na stole, więc może taki był zamysł kucharza aby każdy sam sobie swoje danie doprawił.

Wystrój restauracji w kolorach czarnym i czerwonym, a pod sufitem wisiały sobie szynki suszone Serrano i Iberico. Wspaniały widok! Tyle nóg na raz, każda ważąca w graniach 7-8 kg. Iberico miały czarne kopyta.

Warto się wybrać choćby dla spróbowania tych specjałów!