niedziela, 8 stycznia 2017

Oponki dyniowe

Obiecałam sobie, że w tym roku zmieszczę na blogu jeden post dziennie. Jednak dopadło mnie choróbsko i jestem do tyłu 6 postów. Czas to nadrobić!
Dzisiaj chce Was przekonać do dyni. Późnym latem robię zapasy dyń, a potem puree. Takie puree można mrozić i długo przetrzymywać. Jest idealne gdy nie można kupić dyń sezonowo. W lodówce można przetrzymywać aż do 4 dni. Do słodkich wypieków polecam Wam dynię Nelson, sama w sobie jest słodkawa.

Puree z dyni można zrobić na dwa sposoby albo rozgotować albo upiec.
Aby upiec wystarczy dynię pokroić na mniejsze części, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w nagrzanym piekarniku do 180o ok. 40-60 minut. Jest gotowa gdy nóż wchodzi gładko.
Drugi sposób to rozgotowanie w niewielkiej ilości wody. Woda jest po to aby dynia się nie przypaliła. Wystarczy pokroić dynię w kostkę, podlać niewielką ilością wody i gotować aż będzie miękka, a woda wyparuje.

W moim przepisie użyłam cukru kokosowego, ma specyficzny palony smak. Jeśli chcecie możecie użyć trzcinowego lub białego drobnego cukru.


Ciasteczka oponki

300 ml mąki pszennej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
1 łyżka przyprawy do piernika
100 ml cukru kokosowego
2 łyżki roztopionego masła
1/2 szklanki dyniowego puree (hokkaido zastąpcie dynią nelson)
1 jajko
4 łyżki mleka

Mąkę mieszamy z proszkiem, soda, solą, przyprawą do piernika i cukrem kokosowym. Puree z dyni mieszamy wraz z roztopionym masłem, jajkiem i mlekiem. Wszystkie składniki mieszamy w misie robota za pomocą mieszadła do ciasta ucieranego.
Piekarnik nastawiamy na 170o góra-dół. Dwie blaszki wykładamy papierem do pieczenia.
Ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego, odcinamy końcówkę i wyciskamy oponki ciasta na papier.

Przed upieczeniem można posypać lekko drobnym cukrem, powstanie wtedy chrupiąca skorupka.
Po upieczeniu i ostudzeniu można posypać cukrem pudrem, zmielonym na pył cukrem kokosowym.