Cukinia faszerowana jest bardzo pyszna, a w moim domu od lat sie ja nadziewa. Zwykle dusze ja w sosie pomidorowym i jest przepyszna. Tym razem jednak postanowiłam ja upiec i nafaszerować warzywami z mięsem oraz kuskusem.
Gdy gaz się kończy człowiek staje się jeszcze bardziej kreatywny ;)
Cukinie okrągłe zwykle sprzedawane są w różnych odmianach. Polecam wybrać te ciemnozielone pieką się szybciej, natomiast jaśniejsze pozostają twarde.
Ogólnie cukinia jest wdzięcznym warzywem, jeśli macie możliwość zasiania nie wahajcie się. Rośnie szybko i dużo :) A przecież to takie smaczne warzywo!
2 cukinie okrągłe
15 dag mięsa mielonego (łopatka wp.)
3 łyżki kuskusu
2-3 pieczarki
sól
chilli
3 listki szałwi
majeranek
Kuskus zalewam wrzącą woda do 1 cm wysokości ponad kaszą, odstawiam by nasiąkło.
Cukinie nacinam, tak by pozostały czapeczki i wydrążam każdą.
Zostawiam górna część bez gniazd nasiennych i kroje drobno. Pieczarki również kroję drobno.
Mięso mielone mieszam z warzywami i kuskusem, doprawiam do smaku solą, dodaję pół łyżeczki majeranku, szczyptę płatków chilli. Szałwię drobno siekam i dodaję do farszu.
Wydrążone cukinie nadziewam farszem i przykrywa czapeczkami.
Umieszczam je w naczyniu żaroodpornym i podlewam odrobina wody.
Farszu mi trochę zostało i nadziałam dodatkowo pieczarkę.
Piekarnik nagrzewam na 150 stopni i piekę ok 50 minut bez przykrycia.
czwartek, 31 lipca 2014
Pierogi z soczewicą
Lubicie soczewicę? Ja uwielbiam przede wszystkim pierogi i to na różne sposoby. Tym razem z czosnkiem i marchewką. Po prostu bajka! Czemu ja nie wpadłam na to wcześniej? Ten wariant dużo bardziej mi odpowiada niż poprzednio jak robiłam z sama cebulką.
Koniecznie wypróbujcie i nie bójcie się czosnku! To takie smaczne i zdrowe warzywo.
Farsz:
300 g soczewicy czerwonej
1 marchewka
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
sól, pieprz
Soczewicę warto namoczyć na noc, po czym wypłukać i gotować z liściem laurowym i solą do miękkości - około 30 minut. Odsączyć na sicie, ostudzić i zmielić, jeśli zachodzi taka potrzeba (ja tego nie robię).
Cebule pokroić w kostkę, marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o średnich oczkach. Całość zesmażyć na oliwie, pod koniec dodać zmiażdżony lub pokrojony drobno czosnek. Odstawić do ostygnięcia.
Po czym połączyć z soczewica i doprawić do smaku.
Ciasto pierogowe:
300 g mąki pszennej
woda letnia (ile zabierze)
jajko (opcjonalnie)'
łyżeczka soli
Wszystkie składniki zagniatamy ze sobą, tak by ciasto było elastyczne.
Ja to robię w moim nowym robocie - czas było go wypróbować. I nie zawiodłam się! Ręczne wyrabianie ciasta będzie trwało dłużej.
Następnie ciasto dzielimy na dwie części i wałkujemy na cienki placek. Z którego wykrawamy kółka na pierogi.
Na każde kółko dodajemy łyżkę- półtorej farszu i zlepiamy brzegi. Można posmarować brzeg kólka wodą, ale tylko połowę.
Gotujemy w osolonej wodzie 2-3 minuty od wypłynięcia.
Koniecznie wypróbujcie i nie bójcie się czosnku! To takie smaczne i zdrowe warzywo.
Farsz:
300 g soczewicy czerwonej
1 marchewka
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
sól, pieprz
Soczewicę warto namoczyć na noc, po czym wypłukać i gotować z liściem laurowym i solą do miękkości - około 30 minut. Odsączyć na sicie, ostudzić i zmielić, jeśli zachodzi taka potrzeba (ja tego nie robię).
Cebule pokroić w kostkę, marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o średnich oczkach. Całość zesmażyć na oliwie, pod koniec dodać zmiażdżony lub pokrojony drobno czosnek. Odstawić do ostygnięcia.
Po czym połączyć z soczewica i doprawić do smaku.
Ciasto pierogowe:
300 g mąki pszennej
woda letnia (ile zabierze)
jajko (opcjonalnie)'
łyżeczka soli
Wszystkie składniki zagniatamy ze sobą, tak by ciasto było elastyczne.
Ja to robię w moim nowym robocie - czas było go wypróbować. I nie zawiodłam się! Ręczne wyrabianie ciasta będzie trwało dłużej.
Następnie ciasto dzielimy na dwie części i wałkujemy na cienki placek. Z którego wykrawamy kółka na pierogi.
Na każde kółko dodajemy łyżkę- półtorej farszu i zlepiamy brzegi. Można posmarować brzeg kólka wodą, ale tylko połowę.
Gotujemy w osolonej wodzie 2-3 minuty od wypłynięcia.
środa, 30 lipca 2014
Sernik jogurtowy z galaretką z truskawek
Ostatnio zapałałam wielką miłością do serników na bazie jogurtu. Nie dość, że jest prosty w robieniu to do tego obłędnie pyszny i delikatny. Dodatkowa masa z serkiem mascarpone, odrobina cukru i truskawek dopełnia całość. A wszystko się robi bardzo szybko. Nim się spostrzeżecie będzie pałaszować z przyjemnością i zapragniecie coraz więcej i więcej, aż trzeba będzie zrobić następny.
Masa jogurtowa:
700 ml jogurtu greckiego ( w pokojowej temperaturze)
200 ml śmietanki 30 %
120 g cukru pudru
2 łyżki żelatyny
50 ml gorącej wody
Opakowanie biszkoptów
Jogurt grecki należy wymieszać z przesianym wcześniej cukrem pudrem - dokładnie by nie było grudek. Najlepiej zrobić to rózgą lub blenderem z końcówka do ubijania piany.
Żelatynę trzeba rozpuścić we wrzącej wodzie, odczekać aż nie będzie grudek i dodać 2 łyżki masy jogurtowej. Ponownie wymieszać i dodać do miski z masą. Dokładnie wymieszać rózgą.
Śmietankę należy ubić na sztywno i dodawać po trochu do masy ciągle mieszając.
Formę ok 21 cm wykładamy folią spożywczą z dwóch części, dokładnie by nie by jedna zachodziła na drugą oraz by pozostał jej zapas około 5 cm. Z biszkoptów odcinamy 1,5-2 cm kawałki. W środku na około układamy biszkopty, uciętą częścią w dół. Pozostałe biszkopty można pokruszyć i wysypać na dno formy. A następnie wylewamy 3/4 części masy jogurtowej i wkładamy do lodówki. Pozostałą masę odstawiamy obok.
Galaretka z truskawek:
300 g truskawek
50 g cukru
2 łyżki żelatyny
50 ml wrzącej wody
Truskawki obieramy z szypułek lub jeśli są mrożone rozmrażamy je i miksujemy z cukrem na kremową masę. Odkładamy 4 łyżki truskawek - będą nam potrzebne później. Żelatynę rozpuszczamy we wodzie, tak by nie było grudek. Mieszamy z truskawkami i odstawiamy do ostygnięcia lub całkowitego zastygnięcia. By następnie galaretkę pokroić i ułożyć na zastygniętej masie jogurtowej. Na to szybko wlać pozostała masę jogurtową i ponownie wstawić do lodówki.
Masa z serka mascarpone:
200 g mascarpone
4 łyżki zmiksowanych truskawek
Składniki mieszamy ze sobą do całkowitego połączenia.
Taka masą smarujemy zastygnięty sernik. Polecam do tego plastikową łopatkę do ciasta, równomiernie się nią rozkłada masę.
Wierzch sernika można ozdobić wiórkami białej czekolady.
Masa jogurtowa:
700 ml jogurtu greckiego ( w pokojowej temperaturze)
200 ml śmietanki 30 %
120 g cukru pudru
2 łyżki żelatyny
50 ml gorącej wody
Opakowanie biszkoptów
Jogurt grecki należy wymieszać z przesianym wcześniej cukrem pudrem - dokładnie by nie było grudek. Najlepiej zrobić to rózgą lub blenderem z końcówka do ubijania piany.
Żelatynę trzeba rozpuścić we wrzącej wodzie, odczekać aż nie będzie grudek i dodać 2 łyżki masy jogurtowej. Ponownie wymieszać i dodać do miski z masą. Dokładnie wymieszać rózgą.
Śmietankę należy ubić na sztywno i dodawać po trochu do masy ciągle mieszając.
Formę ok 21 cm wykładamy folią spożywczą z dwóch części, dokładnie by nie by jedna zachodziła na drugą oraz by pozostał jej zapas około 5 cm. Z biszkoptów odcinamy 1,5-2 cm kawałki. W środku na około układamy biszkopty, uciętą częścią w dół. Pozostałe biszkopty można pokruszyć i wysypać na dno formy. A następnie wylewamy 3/4 części masy jogurtowej i wkładamy do lodówki. Pozostałą masę odstawiamy obok.
Galaretka z truskawek:
300 g truskawek
50 g cukru
2 łyżki żelatyny
50 ml wrzącej wody
Truskawki obieramy z szypułek lub jeśli są mrożone rozmrażamy je i miksujemy z cukrem na kremową masę. Odkładamy 4 łyżki truskawek - będą nam potrzebne później. Żelatynę rozpuszczamy we wodzie, tak by nie było grudek. Mieszamy z truskawkami i odstawiamy do ostygnięcia lub całkowitego zastygnięcia. By następnie galaretkę pokroić i ułożyć na zastygniętej masie jogurtowej. Na to szybko wlać pozostała masę jogurtową i ponownie wstawić do lodówki.
Masa z serka mascarpone:
200 g mascarpone
4 łyżki zmiksowanych truskawek
Składniki mieszamy ze sobą do całkowitego połączenia.
Taka masą smarujemy zastygnięty sernik. Polecam do tego plastikową łopatkę do ciasta, równomiernie się nią rozkłada masę.
Wierzch sernika można ozdobić wiórkami białej czekolady.
piątek, 18 lipca 2014
Ser z domowego kefiru
W poprzednim poście pisałam o produkcji domowego kefiru, a dziś będzie o serze.
Jego zrobienie tez nie wymaga wielkich zdolności, a jedynie trochę cierpliwości. Potem możemy mu nadać taki smak jaki tylko chcemy. Sama robiłam tylko na słono, ale uważam że na słodko też wyjdzie. Po prostu trzeba inaczej z nim pod koniec gotowania postępować.
Do zrobienia sera trzeba:
1 l domowego kefiru
1 l mleka z butelki min. 2 %
sól (dla słonego sera)
sitko
gaza lub bawełniana ściereczka
Do garnka należy wlać kefir i mleko. Pogrzewamy na wolnym ogniu do czasu, aż będzie wytrącać się serwatka (żółty płyn). Gdy już się pojawi można ser lekko posolić.
I tu zaczyna się nasza "kontrola". Uważajcie aby nie gotować sera zbyt długo, bo go zważycie i stanie się suchy. Za krótko nie utworzą się grudki.
Od czasu pojawienia się serwatki gotuję ser około 3-5 minut, zgarniając drewniana łyżką na bok i sprawdzając czy tworzą się grudki oraz jakiego koloru robi się serwatka. Powinna być lekko przezroczysta, ale dalej żółta. Wyłączam gaz.
Sitko lub durszlak wykładam gazą (najlepiej podwójną) i umieszczam go w zlewie. Do tak przygotowanego sitka wlewam powoli zawartość garnka. Teraz pozostało tylko czekać aż serwatka odcieknie.
Gdy mamy już w miarę odsączony z serwatki ser można go przełożyć do miski i dodać ulubione składniki. W moim przypadku są to kapary, bazylia i suszony czosnek niedźwiedzi. Solę i pieprzę do smaku, jesli jest zbyt mało słone.
Robiłam też z oliwkami, cząbrem i bazylią.
W innej misce układam gazę i przekładam ser aby uformować kulę i reszta serwatki ściekła. W tym celu boki gazy zwijam do środka (jak chińskie pierożki) i zawiązuję nićmi lub dratwą.
Wieszam aby odciekło, a potem przechowuję w lodówce (już bez gazy). W zamykanym pojemniku można przechowywać do tygodnia.
Jeśli chcemy ser na słodko - nie solimy go. Formujemy kulę bez dodatków, dopiero przy bezpośrednim spożyciu dodajemy wszelkie słodkie składniki.
Jego zrobienie tez nie wymaga wielkich zdolności, a jedynie trochę cierpliwości. Potem możemy mu nadać taki smak jaki tylko chcemy. Sama robiłam tylko na słono, ale uważam że na słodko też wyjdzie. Po prostu trzeba inaczej z nim pod koniec gotowania postępować.
Do zrobienia sera trzeba:
1 l domowego kefiru
1 l mleka z butelki min. 2 %
sól (dla słonego sera)
sitko
gaza lub bawełniana ściereczka
Do garnka należy wlać kefir i mleko. Pogrzewamy na wolnym ogniu do czasu, aż będzie wytrącać się serwatka (żółty płyn). Gdy już się pojawi można ser lekko posolić.
I tu zaczyna się nasza "kontrola". Uważajcie aby nie gotować sera zbyt długo, bo go zważycie i stanie się suchy. Za krótko nie utworzą się grudki.
Od czasu pojawienia się serwatki gotuję ser około 3-5 minut, zgarniając drewniana łyżką na bok i sprawdzając czy tworzą się grudki oraz jakiego koloru robi się serwatka. Powinna być lekko przezroczysta, ale dalej żółta. Wyłączam gaz.
Sitko lub durszlak wykładam gazą (najlepiej podwójną) i umieszczam go w zlewie. Do tak przygotowanego sitka wlewam powoli zawartość garnka. Teraz pozostało tylko czekać aż serwatka odcieknie.
Gdy mamy już w miarę odsączony z serwatki ser można go przełożyć do miski i dodać ulubione składniki. W moim przypadku są to kapary, bazylia i suszony czosnek niedźwiedzi. Solę i pieprzę do smaku, jesli jest zbyt mało słone.
Robiłam też z oliwkami, cząbrem i bazylią.
W innej misce układam gazę i przekładam ser aby uformować kulę i reszta serwatki ściekła. W tym celu boki gazy zwijam do środka (jak chińskie pierożki) i zawiązuję nićmi lub dratwą.
Wieszam aby odciekło, a potem przechowuję w lodówce (już bez gazy). W zamykanym pojemniku można przechowywać do tygodnia.
Jeśli chcemy ser na słodko - nie solimy go. Formujemy kulę bez dodatków, dopiero przy bezpośrednim spożyciu dodajemy wszelkie słodkie składniki.
środa, 16 lipca 2014
Domowy kefir
Jeśli lubicie kefir, to mam dla Was genialny i banalny sposób na jego produkcję. Nie wymaga żadnych wysiłków czy szczególnych zdolności. Wystarczy tylko mleko i grzybek "Henio", zwany również Stefanem.
Grzybek o którym piszę znany jest na świecie od setek lat, a o jego właściwościach leczniczych jako pierwsi przekonali się tybetańscy mnisi. Podobno to dzięki piciu kefiru z grzybka cieszyli się wybitnym zdrowiem i zachowali długowieczność.
O jego właściwościach można by pisać długo. Regularne picie kefiru z grzybka tybetańskiego:
Grzybek się szybko rozmraża, więc przekazujcie go dalej.
Jeśli znudzi Wam się jego produkcja można wypłukanego z mleka(kefiru) zalać zimną wodą i przechowywać w lodówce do 14 dni. Ponoć tez można go mrozić (aktualnie próbuje tej metody, co po rozmrożeniu o tym niebawem).
Co potrzebne, a czego unikać?
Istnieje wiele metod, jedni mówią tak, inni inaczej. Ja opisuję wszystko z mojego doświadczenia i tego sie trzymajmy.
Nie używam metalowych sztućcy ani sitka.
Grzybka na kefir przechowuję w szklanych słoikach lub pojemnikach, równiez przy produkcji.
Do mieszania używam specjalnie do tego celu przeznaczonego plastikowego widelca lub łyżki.
Do odcedzania również używam plastikowego sitka.
Sitko jak i sztućce można odkazić wrząca wodą przed użyciem.
Mleko, którego używam jest to mleko z butelki, nie UHT.
Na 2 łyżki grzybka potrzebujemy 250 ml mleka. Im więcej grzybka tym więcej mleka.
Z wyprodukowanego kefiru można zrobić pyszny ser, a jego konsystencję możemy kontrolować poprzez długie lub krótkie podgrzewanie na gazie. Ale o serze może w innym poście.
Przejdźmy do tematu produkcji kefiru.
Gdy już mamy grzybka, musi być wypłukany zimna wodą bez śladów kefiru czy mleka.
Grzybka umieszczamy w szklanym pojemniku lub słoiku i zalewamy mlekiem. Po 24 godzinach grzybka należy odcedzić, kefir zlać i schłodzić w lodówce.
Grzybka płuczemy pod zimna wodą, aż woda będzie przezroczysta. Na początek proponuję pod sitko postawić jakąś miskę, wtedy wszystko dokładnie będzie widać. Z czasem nie będziecie tego potrzebować, doświadczenie Wam podpowie.
Polecam też na początek próbowanie małych ilości kefiru i obserwowanie jak na Was działa. Z każdym dniem zwiększajcie dawkę.
Z takiego kefiru można robić pyszne koktajle czy też spożywac zamiast zsiadłego mleka do ziemniaczków z koperkiem.
Grzybek o którym piszę znany jest na świecie od setek lat, a o jego właściwościach leczniczych jako pierwsi przekonali się tybetańscy mnisi. Podobno to dzięki piciu kefiru z grzybka cieszyli się wybitnym zdrowiem i zachowali długowieczność.
O jego właściwościach można by pisać długo. Regularne picie kefiru z grzybka tybetańskiego:
- poprawia przemianę materii
- oczyszcza i odtruwa organizm, sprzyja detoksykacji
- łagodzi wrzody żołądka i inne choroby przewodu pokarmowego
- zapobiega powstawaniu miażdżycy
- wpływa pozytywnie na układ sercowo-naczyniowy
- pobudza działanie układu odpornościowego
- łagodzi objawy alergii
- oczyszcza układ moczowy, poprawia pracę nerek
- poprawia libido
- pomaga walczyć z bezsennością, wyczerpaniem i stresem
- dostarcza wielu witamin
- poprawia wygląd skóry, paznokci i włosów
- dodatkowo ... hamuje starzenie komórek
Grzybek się szybko rozmraża, więc przekazujcie go dalej.
Jeśli znudzi Wam się jego produkcja można wypłukanego z mleka(kefiru) zalać zimną wodą i przechowywać w lodówce do 14 dni. Ponoć tez można go mrozić (aktualnie próbuje tej metody, co po rozmrożeniu o tym niebawem).
Co potrzebne, a czego unikać?
Istnieje wiele metod, jedni mówią tak, inni inaczej. Ja opisuję wszystko z mojego doświadczenia i tego sie trzymajmy.
Nie używam metalowych sztućcy ani sitka.
Grzybka na kefir przechowuję w szklanych słoikach lub pojemnikach, równiez przy produkcji.
Do mieszania używam specjalnie do tego celu przeznaczonego plastikowego widelca lub łyżki.
Do odcedzania również używam plastikowego sitka.
Sitko jak i sztućce można odkazić wrząca wodą przed użyciem.
Mleko, którego używam jest to mleko z butelki, nie UHT.
Na 2 łyżki grzybka potrzebujemy 250 ml mleka. Im więcej grzybka tym więcej mleka.
Z wyprodukowanego kefiru można zrobić pyszny ser, a jego konsystencję możemy kontrolować poprzez długie lub krótkie podgrzewanie na gazie. Ale o serze może w innym poście.
Przejdźmy do tematu produkcji kefiru.
Gdy już mamy grzybka, musi być wypłukany zimna wodą bez śladów kefiru czy mleka.
Grzybka umieszczamy w szklanym pojemniku lub słoiku i zalewamy mlekiem. Po 24 godzinach grzybka należy odcedzić, kefir zlać i schłodzić w lodówce.
Grzybka płuczemy pod zimna wodą, aż woda będzie przezroczysta. Na początek proponuję pod sitko postawić jakąś miskę, wtedy wszystko dokładnie będzie widać. Z czasem nie będziecie tego potrzebować, doświadczenie Wam podpowie.
Polecam też na początek próbowanie małych ilości kefiru i obserwowanie jak na Was działa. Z każdym dniem zwiększajcie dawkę.
Z takiego kefiru można robić pyszne koktajle czy też spożywac zamiast zsiadłego mleka do ziemniaczków z koperkiem.
wtorek, 15 lipca 2014
Chleb ziemniaczany z mąka kukurydzianą
Pochłonęło mnie wypiekanie chlebów, a ten już dawno chciałam zrobić. Przepyszny, mokry z chrupiąca skórką. Dodatek mąki kukurydzianej sprawia, iż jest pięknie żółty. A ziemniaki sprawiają, że chleb jest mokry, ma zupełnie inny smak. Mimo, że jest ciężki sprawia wrażenie miękkiego i lekkiego w smaku. Koniecznie spróbujcie takiego chleba.
300 g maki pszennej
150 g mąki kukurydziannej
200 g ziemniaczanego puree
płaska łyżka soli
150 ml domowego kefiru
200 ml letniej wody
15 g drożdży
łyżeczka cukru
Pokruszone drożdże należy zasypać cukrem i dać im chwilę na popracowanie. Gdy są już płynne dodajemy pół szklanki letniej wody i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy 2 łyżki mąki i mieszamy do połączenia się składników. Mąkę pszenna z kukurydziana oraz solą dokładnie mieszamy i dodajemy powoli do zaczynu. W między czasie dodajemy pozostała wodę i kefir. Wszystko razem mieszamy za pomocą miksera z końcówką do ciasta (hak). Pod koniec dodajemy ziemniaczane puree. Całość ma mieć konsystencje gęstej śmietany. Pozostawiamy do wyrośnięcia na 1-2 godziny.
Po tym czasie przygotowujemy formę do wypiekania. Jeśli jest to forma silikonowa- wysypujemy tylko otrębami, a jeśli szklana najpierw smarujemy tłuszczem, a później wysypujemy otręby.
Można tez wmieszać otręby do chleba lub posypać tymiankiem lub majerankiem.
Piekarnik nastawiamy na 160 stopni z termoobiegiem i pieczemy 50 minut.
300 g maki pszennej
150 g mąki kukurydziannej
200 g ziemniaczanego puree
płaska łyżka soli
150 ml domowego kefiru
200 ml letniej wody
15 g drożdży
łyżeczka cukru
Pokruszone drożdże należy zasypać cukrem i dać im chwilę na popracowanie. Gdy są już płynne dodajemy pół szklanki letniej wody i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy 2 łyżki mąki i mieszamy do połączenia się składników. Mąkę pszenna z kukurydziana oraz solą dokładnie mieszamy i dodajemy powoli do zaczynu. W między czasie dodajemy pozostała wodę i kefir. Wszystko razem mieszamy za pomocą miksera z końcówką do ciasta (hak). Pod koniec dodajemy ziemniaczane puree. Całość ma mieć konsystencje gęstej śmietany. Pozostawiamy do wyrośnięcia na 1-2 godziny.
Po tym czasie przygotowujemy formę do wypiekania. Jeśli jest to forma silikonowa- wysypujemy tylko otrębami, a jeśli szklana najpierw smarujemy tłuszczem, a później wysypujemy otręby.
Można tez wmieszać otręby do chleba lub posypać tymiankiem lub majerankiem.
Piekarnik nastawiamy na 160 stopni z termoobiegiem i pieczemy 50 minut.
poniedziałek, 14 lipca 2014
Pasta z bobu
Bardzo lubię wszelakie pasty do chleba, a szczególnie te z czosnkiem. Szczerze Wam się przyznaję, ze ten czosnkowy zapach mi nie przeszkadza, a z bobem jest to połączenie wręcz idealne.
Bób jest używany w wielu kuchniach świata. W kuchni egipskiej króluje medamis - duszony bób, w kuchni arabskiej falafel - czyli drobne kulki zrobione z masy przyrządzonej z grochu, bobu lub ciecierzycy. We Włoszech bób często pojawia się na talerzach np. z dodatkiem boczku, czyli fave al guanciale. W wielu biedniejszych kulturach, bób stanowi substytut mięsa, a ze względu na dużą wartość energetyczną również główny składnik żywienia.
Jest warzywem sezonowym i póki jest dostępny, warto z niego korzystać choćby dla tej pasty lub prosto do "dzioba".
20 dag obranego bobu
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 ząbek czosnku
sól, pieprz do smaku
Obrany bób należy zblendować, a pod koniec dodać czosnek, jogurt oraz pieprz i sól.
Tak zblendowaną pastą smarować jeszcze ciepłe grzanki.
Bób jest używany w wielu kuchniach świata. W kuchni egipskiej króluje medamis - duszony bób, w kuchni arabskiej falafel - czyli drobne kulki zrobione z masy przyrządzonej z grochu, bobu lub ciecierzycy. We Włoszech bób często pojawia się na talerzach np. z dodatkiem boczku, czyli fave al guanciale. W wielu biedniejszych kulturach, bób stanowi substytut mięsa, a ze względu na dużą wartość energetyczną również główny składnik żywienia.
Jest warzywem sezonowym i póki jest dostępny, warto z niego korzystać choćby dla tej pasty lub prosto do "dzioba".
20 dag obranego bobu
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 ząbek czosnku
sól, pieprz do smaku
Obrany bób należy zblendować, a pod koniec dodać czosnek, jogurt oraz pieprz i sól.
Tak zblendowaną pastą smarować jeszcze ciepłe grzanki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















