piątek, 18 lipca 2014

Ser z domowego kefiru

W poprzednim poście pisałam o produkcji domowego kefiru, a dziś będzie o serze.
Jego zrobienie tez nie wymaga wielkich zdolności, a jedynie trochę cierpliwości. Potem możemy mu nadać taki smak jaki tylko chcemy. Sama robiłam tylko na słono, ale uważam że na słodko też wyjdzie. Po prostu trzeba inaczej z nim pod koniec gotowania postępować.

Do zrobienia sera trzeba:

1 l domowego kefiru
1 l mleka z butelki min. 2 %
sól (dla słonego sera)
sitko
gaza lub bawełniana ściereczka

Do garnka należy wlać kefir i mleko. Pogrzewamy na wolnym ogniu do czasu, aż będzie wytrącać się serwatka (żółty płyn). Gdy już się pojawi można ser lekko posolić.
I tu zaczyna się nasza "kontrola". Uważajcie aby nie gotować sera zbyt długo, bo go zważycie i stanie się suchy. Za krótko nie utworzą się grudki.
Od czasu pojawienia się serwatki gotuję ser około 3-5 minut, zgarniając drewniana łyżką na bok i sprawdzając czy tworzą się grudki oraz jakiego koloru robi się serwatka. Powinna być lekko przezroczysta, ale dalej żółta. Wyłączam gaz.

Sitko lub durszlak wykładam gazą (najlepiej podwójną) i umieszczam go w zlewie. Do tak przygotowanego sitka wlewam powoli zawartość garnka. Teraz pozostało tylko czekać aż serwatka odcieknie.

Gdy mamy już w miarę odsączony z serwatki ser można go przełożyć do miski i dodać ulubione składniki. W moim przypadku są to kapary, bazylia i suszony czosnek niedźwiedzi. Solę i pieprzę do smaku, jesli jest zbyt mało słone.
Robiłam też z oliwkami, cząbrem i bazylią.
W innej misce układam gazę i przekładam ser aby uformować kulę i reszta serwatki ściekła. W tym celu boki gazy zwijam do środka (jak chińskie pierożki) i zawiązuję nićmi lub dratwą.
Wieszam aby odciekło, a potem przechowuję w lodówce (już bez gazy). W zamykanym pojemniku można przechowywać do tygodnia.

Jeśli chcemy ser na słodko - nie solimy go. Formujemy kulę bez dodatków, dopiero przy bezpośrednim spożyciu dodajemy wszelkie słodkie składniki.