piątek, 10 kwietnia 2015

Sos rozmarynowy do mięs

Jakiś czas temu obiecałam Wam, że będziemy robić sosy więc dziś zaczynamy.
Przez firmę Knorr zostałam poproszona o przetestowanie esencji do sosów o których właściwościach, wadach i zaletach możecie przeczytać w tym poście. Do esencji sosów dostałam również autorski przepis Piotra Murawskiego na sos rozmarynowy.
I muszę przyznać, że jest bardzo smaczny i aromatyczny. Co prawda trochę czasu do przygotowania potrzebuje, ale jest prosty w wykonaniu.
Dzięki przygotowaniu sosu, który robimy na bazie mięsa mamy od razu całe drugie danie zrobione.
jedyna jaką uwagę jaka mam to jeśli macie świeży rozmaryn użyjcie go zamiast suszonego.

Na koniec będę miała dla Was zadanie konkursowe. Będzie można wygrać nagrody ufundowane przez firmę Knorr, ale jakie? Niech to pozostanie niespodzianką!


Sos rozmarynowy do mięs

2 ćwiartki kurczaka
3 łyżki oleju rzepakowego
marchewka, mała pietruszka, kawałek selera, średnia cebula
łyżka cukru
łyżka koncentratu pomidorowego
400 ml czerwonego wina
1 esencja sosu pieczeniowego ciemnego Knorr
500 ml wody
łyżka suszonego rozmarynu
50 g suszonych pomidorów

Ćwiartki kurczaka należy umyć osuszyć i podzielić na dwie części odkrawając nadmiar skóry i tłuste części. W rondlu rozgrzewamy olej i obsmażamy na nim kurczaka z każdej strony. Na drugą stronę kurczaka obracamy tylko wtedy gdy odchodzi od dna rondla.
Kiedy już kurczak będzie obsmażony z każdej strony dolewamy 100 ml wody i dusimy aż woda wyparuje, a następnie odwracamy go i powtarzamy czynność.
Warzywa kroimy w drobną kostkę.
Gdy woda po raz drugi odparuje kurczaka wykładamy do żaroodpornego naczynia. A na powstałym tłuszczu obsmażamy pokrojone warzywa do czasu aż zbrązowieją. Dodajemy cukier i smażymy dalej aż cukier ulegnie całkowitej karmelizacji ( ma być brązowy, nie czarny!).
Wszystko zalewamy czerwonym winem.
Sos gotujemy około 10 minut aż wino odparuje, wtedy dodajemy koncentrat pomidorowy i chwilę razem smażymy cały czas mieszając. Dodajemy resztę wody, esencję Knorra co nada naszemu sosu odpowiednia konsystencję. Cały czas mieszamy upewniając się, że esencja się rozpuściła całkowicie.
Gotujemy 8-10 minut do czasu aż konsystencja będzie odpowiednia.
Po tym czasie sos przecieramy przez sitko do mniejszego garnuszka. Stawiamy na mały gaz i dodajemy posiekane drobno pomidory oraz rozmaryn. Całość gotujemy jeszcze minutę i już możemy podawać.

Szczególnie polecam do drobiu!
Smacznego!






Teraz przejdźmy do konkursu, bardziej ekscytującej części posta.

Zadanie konkursowe polega na tym abyście zaproponowali do czego jeszcze można podać sos rozmarynowy.
 A może robicie taki sos lub często gości na Waszym stole?

10 najciekawszych moim zdaniem wypowiedzi zostanie nagrodzonych.

Odpowiedzi podawajcie w komentarzach wraz z adresem e-mail, na który zostanie wysłana informacja o ewentualnej wygranej. 
Można równiez wysyłać odpowiedzi na mojego maila koziolmariaa@gmail.com

Konkurs trwa do 27 kwietnia, a wyniki podam  w dniu następnym na blogu oraz do wygranych osób na podany e-mail.
Nagrody są wysyłane na terenie Polski na drugi dzień po otrzymaniu danych do wysyłki.



niedziela, 29 marca 2015

Gulasz wieprzowy z papryką

Gulasz to węgierskie danie narodowe, podawane na płytkim talerzu jako drugie danie. Podstawowa wersja składa się z mięsa, cebuli i papryki. Gulasz zyskał sławę dzięki temu, że jest prosty w wykonaniu, ale również dlatego że każda jego wersja może być inna. Jego odmian jest wiele, a różnią się rodzajem mięsa.
Tradycyjny gulasz przygotowuje się na wołowinie, sos jest niesamowicie gęsty i ciemny.

Jednak dziś chciałabym Wam pokazać, że jeśli nie dysponujecie wołowina, możecie również taki gulasz wykonać na wieprzowinie. Będzie to jego nieco tańsza wersja.
W tym daniu wykorzystałam do testowania nowy produkt firmy Knorr, a mianowicie Esencje do sosu. Jest ich kilka i mam zamiar Wam je pokazać i zrecenzować.

Firma Knorr zrobiła kilka wersji takich esencji:
Esencja do sosu pieczeniowego ciemnego
Esencja do sosu pieczeniowego jasnego
Esencja do sosu pieczarkowego
Esencja do sosu potrawki z kurczaka
Esencja do sosu cebulowego
oraz
Esencja do duszonych mięs

Ważne jest abyście zrozumieli, że jest to obiektywna ocena. Esencja jest pakowana po dwie sztuki, każda zapakowana w osobny plastikowy pojemniczek, szczelnie zamykany. Jedna esencja wystarcza na 250 ml sosu, to wystarczająco dla dwóch osób.
Ponad 40% produktu to bulion otrzymywany z mięsa, więc całkiem nieźle. Jedyna wada to zawartość substancji żelujących, czyli utrzymujących trwała konsystencję esencji. Jednak reszta jak przyprawy czy użycie soli zamiast innych zamienników działa na korzyść produktu i to mi się podoba.
Taka esencja to dobry produkt aby zaoszczędzić trochę czasu gdy Nam go brakuje. Dzięki czemu możemy go wykorzystać inaczej.

Przejdźmy teraz do przepisu. W kolejnych postach przybliżę Wam inne esencje, a dziś test esencji do duszonych mięs.

50 dag szynki wieprzowej
esencja do duszonych mięs Knorr
300 ml wody
1 papryka czerwona
2 szalotki
łyżka koncentratu pomidorowego
szczypta ostrej papryki
2 łyżki oliwy
sól, pieprz


Mięso myjemy, osuszamy i kroimy w większą kostkę.  W rondlu rozgrzewamy oliwę i obsmażamy mięso. Cebulę i paprykę kroimy w kostkę, odstawiamy. Obsmażone mięso lekko solimy, dodajemy warzywa, mieszamy, a następnie zalewamy ciepłą wodą i dusimy 15 minut.
Po tym czasie dodajemy koncentrak pomidorowy oraz esencję Knorra, która nada naszemu sosowi kremową konsystencję i odpowiednią gęstość. Dzięki czemu zaoszczędzimy czas.
Całość dusimy aż mięso osiągnie dostateczną miękkość.
Bardzo lubię taki gulasz jeść ze świeżym chlebem maczając go w sosie.







Muszę przyznać, ze esencja niezwykle szybko rozpuszcza się. Nie spodziewałam się tak szybkiej reakcji. Sos prawie momentalnie stał się gęsty, a jego konsystencja kremowa i aksamitna.
Oczywiście gęstość możemy regulować poprzez odparowywanie. Jednak tu jest to całkiem niepotrzebne.
Esencja nadała też ciemniejszą barwę sosowi oraz przyjemny aromat całemu daniu.

Ciekawi kolejnych testów? 
Zdradzę Wam sekret, już niedługo konkurs. 
Będą nagrody do wzięcia, ale o tym lada dzień. Zaglądajcie!





wtorek, 10 lutego 2015

Faworki

Faworki inaczej zwane chrustem to Nasze karnawałowe dobro. Obok bardzo popularnych pączków jadamy je w Tłusty czwartek. Cukier puder posypany po wierzchu nadaje im słodki smak, bo same w sobie słodkie nie są. Ciasto jest delikatne, kruche i leciutkie.
Właściwe faworki muszą mieć bąble (pęcherzyki powietrza). Pojawiają się za sprawą spirytusu i dobrze wyrobionego ciasta.

250 g mąki
3 żółtka
150 ml śmietany 18 %
1 łyżka spirytusu
szczypta soli
olej do smażenia
cukier puder do posypania


Mąkę wraz z żółtkami, spirytusem i śmietaną wymieszać, ciasto dobrze wyrobić. Konsystencje regulujemy mąką lub śmietaną. Ma odchodzić od ręki, zostawić w pokojowej temperaturze na 30 minut aby odpoczęło.
Po tym czasie podzielić na porcje i cieniutko rozwałkować. Ciasto należy pokroić w  płaty około 3x12 cm, zrobić pionowe nacięcie na środku i przepleść jedną część przez dziurkę.

Faworki smażyć w gorącym oleju z obu stron na złoto, odsączyć na papierowym ręczniku.
Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.





We Włoszech również mają swoje faworki są to Crostoli, inaczej zwane angel wings są nieco mniej pracochłonne. W recepturze jednak nie posiadają śmietany.






I tu można nieco pokombinować z kształtem Naszych faworków, bo oprócz tradycyjnych można je zrobić bez przeplatania jak Crostoli.

wtorek, 3 lutego 2015

Wstążki z klopsikami

Jeśli uwielbiacie klopsiki to ta wersja na pewno Wam się spodoba i posmakuje. Jest łatwa do zrobienia, ale i smaczna. Dodatek otrąb zamiast bułki tartej jest lepszym zespalaczem jak i znacznie zdrowszym. Nie bójcie się eksperymenować, wyjdzie to Wam na dobre. Jest tyle przypraw i dodatków z którymi można kombinować i tworzyć własne wersje potraw. Co więcej przy tym jest wiele zabawy.


Klopsiki

300 g mięsa wieprzowego
3/4 szklanki otrąb pszennych
łyżka suszonego czosnku niedźwiedziego
1 jajko
sól, pieprz do smaku
mąka do obtaczania
250 ml passaty pomidorowej
3 łyżki oleju rzepakowego
pół szklanki wody lub bulionu
płaska łyżka majeranku

Mięso mieszamy dokładnie z jajem, czosnkiem niedźwiedzim, solą, pieprzem i otrąbami. Mięso ma mieć ścisło konsystencję, z której ulepimy małe klopsiki wielkości orzecha włoskiego. Możemy sobie pomóc maczając dłonie we wodzie.
W rondlu rozgrzewamy olej. Ulepione klopsiki obtaczamy w mące i obsmażamy na złoto. Kiedy są obsmażone z każdej strony dodajemy wodę/bulion i dusimy 15 minut. Po tym czasie dodajemy passatę i majeranek i chwilkę razem dusimy aż sos będzie gęsty.

Podajemy z makaronem tagiatelle.
Podstawowy przepis na makaron znajdziecie tutaj. Aby otrzymać tagiatelle potrzebny jest specjalny krajacz. Grubość makaronu osiąga się przez wałkowanie z pozycji 0 do 4, płaty ciasta określają aby miał pożądaną długość.

Smacznego!


poniedziałek, 2 lutego 2015

Domowy makaron

Wczoraj wypróbowałam moja nową "zabawkę", a mianowicie cudownej urody maszynkę Marcato Atlas 150. Jestem zachwycona efektami, a makaron wyszedł przepyszny. Z tego przepisu wychodzi naprawdę dużo makaronu, więc jeśli nie macie dużej rodziny zróbcie makaron z połowy przepisu.
Oryginalny przepis znajdziecie tutaj, jednak uważam że wody jest znacznie za dużo. Musiałam dodac sporo mąki, zanim osiągnęłam idealna konsystencję ciasta na makaron.


350 g semoliny
350 g mąki pszennej
5 jajek
250 ml wody

Obie mąki dokładnie wymieszać, dodać wodę i jajka. Dobrze wymieszać wszystkie składniki aby dokładnie się połączyły.
Ciasto nie może się lepić w najmniejszym stopniu do rąk. Nigdy nie dodajemy soli ani oleju do ciasta, natomiast solimy wodę w której gotujemy makaron.
Zagniecione ciasto dzielimy na mniejsze części i tu zaczyna się zabawa z maszynką:
Aby rozwałkować makaron w maszynce ustawiamy pokrętło na pozycję 0 i wałkujemy dwa razy (cały czas posypując mąką). Ciasto zginamy na pół i znów wałkujemy dwa razy.
Następnie pokrętło ustawiamy na pozycję 1 i postępujemy tak samo jak wyżej, po czym ustawiamy pokrętło na pozycję 2 i wałkujemy ciasto podsypując mąką dwa razy, tak samo robimy na pozycji 3 i 4.
Kiedy mamy już rozwałkowane płaty ciasta na pożądana przez Nas grubość układamy je na stolnicy posypujemy mąka i dajemy im chwilkę podeschnąć.
Takie podeschnięte płaty, dobrze obsypane mąką są najlepsze na krojenie makaronu w maszynce.
Tutaj już tylko od Nas zależy jaki chcemy makaron.
Sama robiłam nitki i wstążki.






Kilka uwag do zapamiętania:
  • Ciasto na makaron nie może w najmniejszym stopniu lepić się do rąk,
  • Nigdy nie dodajemy soli do ciasta, solimy wodę w której gotujemy makaron. Drobinki soli uszkadzają maszynkę, rysują wałki oraz krajacze.
  • Nie dodajemy także oleju do ciasta, mieszanka ciasta z olejem po zaschnięciu robi sie bardzo twarda i jest trudna do usunięcia ze wszystkich szczelin maszynki!
  • Jeśli ciasto jest za luźne dodajemy mąkę, jeśli za twarde wodę.
  • Każdy rodzaj makaronu wymaga odpowiedniej grubości ciasta, np Spaghetti zaleca sie wałkowanie max na 5.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kiszone cytryny

Nie będę się zbytnio rozpisywać na temat fenomenu kiszonych cytryn. BY poznać trzeba je spróbować zrobić, a potem przygotować w daniu i zjeść. Nie ma się czego obawiać ich smak jest znany i pożądany, szczególnie w Maroko - skąd pochodzą. Dodawany do dań nadaje im specyficzny i nie powtarzalny smak, którego nie da się niczym innym zastąpić. Wspomnę jeszcze, że jest to tradycyjny składnik kuchni marokańskiej, wykorzystywany do tażinów, sałatek czy jagnięciny.

Przygotowanie do kiszenia jest proste i zajmuje niewiele ponad kwadrans. jedyny czas kiedy musimy się uzbroić w cierpliwość to czas kiszenia - 4 tygodnie. A potem możemy je dodawać do każdego przepisu gdzie wykorzystywane są sok i skórka z cytryny.
Na jeden słoik wchodzi około 4-5 cytryn. To co? Działamy!

Przepis na 1 słoik:

9-10 cytryn
laska cynamonu
liście laurowe
sól gruboziarnista morska lub kamienna

Cytryny dokładnie myjemy i szorujemy szczoteczką, osuszamy po czym 4-5 szt kroimy na krzyż od góry do 3/4 głębokości.

Słoik wraz z nakrętka należy wyparzyć, aby był sterylny. Możemy to zrobić na dwa sposoby: przelać wrzątkiem lub wyparzyć w piekarniku - nastawiamy piekarnik na 110 stopni i parzymy ok.15-20 minut.

Do każdej naciętej cytryny wsypujemy po łyżeczce soli i zaciskamy reka, tak jakbyśmy chcieli je złożyć.
Z pozostałych cytryn wyciskamy sok.
Na dno słoika wsypujemy łyżkę soli i układamy cytryny, dodajmy cynamon i liścia laurowego. Całość zalewamy sokiem z cytryny. Musi on przykrywać cytryny w całości, jeśli soku nie starczyło można wlać wrzątek. Słoik zakręcamy i czekamy 4 tygodnie na ukiszenie.
Od czasu do czasu warto słoikiem wstrząsnąć aby sól równomiernie się rozprowadziła. Mozna przechowywac je do 12 miesięcy, a otwarte w lodówce.





wtorek, 6 stycznia 2015

Sałatka z pieczoną kaczką

Witajcie w Nowym Roku!
Wiem troszkę już późno na powitania, ale myślę że lepiej niż wcale. Ostatnio wiele się u mnie działo stąd brak postów na blogu. Ale obiecuję się poprawię!
Dzisiaj chciałam Wam zaproponować pyszną i jakże prosta sałatkę z pieczona kaczką. To idealne szybkie danie jeśli pozostało Wam mięsa z pieczonej kaczki.Może to być kaczka pieczona w jabłkach czy też inna. U mnie pozostałość kaczki w pomarańczach z nutka azjatycką.

pół opakowania mieszanki sałat
mięso z pieczonej kaczki
ogórek zielony
pół szalotki
2 plasterki boczku
sól morska
świeży pieprz kolorowy
olej konopny

Sałatkę układamy na talerzu, na niej umytego i pokrojonego w pół plasterki ogórka. Na to kaczkę i szalotkę pokrojona w plasterki.
Boczek kroimy w paski i obsmażamy do zrumienienia na patelni, po czym wykładamy na papierowy ręcznik aby tłuszcz odciekł.
Skwarki z boczku układamy na sałatce, całość doprawiamy solą, pieprzem i polewamy olejem konopnym.
Prawda, że szybko i prosto?